Wypożyczony wojsku samolot linii Phoenix Air, w połowie drogi z bazy na wyspie San Nicolas do lotniska w Point Mugu, stracił jeden z silników. Pilot, choć miał już tylko jeden napęd, zdecydował się latać wokół lotniska przez godzinę, by spalić nadmiar paliwa. Gdy w końcu zdecydował się na podejście do lądowania... wysiadła elektryka i częściowo zablokowało się podwozie.
Jednak udało mu się bezpiecznie wylądować. Posadzona na brzuchu maszyna oparła się na lewym skrzydle i zatrzymała. Dziewięciu pasażerów wyskoczyło z samolotu, a na miejscu zjawiła się straż pożarna.
Wedle informacji przewoźnika, samolot jest w na tyle dobrym stanie, że wciąż będzie można nim latać.