Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent Afganistanu odwiedza i krytykuje Busha

13 października 2007, 16:45
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Choć wygląda to na wizytę "na dywaniku", prezydent Afganistanu Hamid Karzaj przybył do prezydenta Busha z kilkoma gorzkimi słowami. Po ostatnich "precyzyjnych nalotach" na jedną z wiosek w prowincji Helmand zginęło prawdopodobnie 300 cywili. Atak wymierzony był w dwóch komendantów sił talibskich.

"Używanie nadmiernej siły i brak koordynacji w atakach prowadzą jedynie do tragedii. Wojsko amerykańskie nie może tak postępować w naszym kraju" - mówił przed odlotem do USA prezydent Afganistanu Hamid Karzaj. Do posiadłości prezydenckiej Busha w Camp David przyjechał wczoraj wieczorem. Rozmowy, których tematem będzie wojna z terroryzmem i współpraca dwustronna, potrwają dwa dni.

Oczekuje się, że Bush i Karzaj zajmą się również sprawą zakładników z Korei Płd. porwanych przez afgańskich talibów. Seul naciska na USA i Afganistan, by pomogły w ich uwolnieniu. Karzaj zapewnia, że rząd afgański robi wszystko, by ocalić zakładników, ale wyklucza ustępstwa, które mogłyby zachęcić talibów do dalszych porwań.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj