"Używanie nadmiernej siły i brak koordynacji w atakach prowadzą jedynie do tragedii. Wojsko amerykańskie nie może tak postępować w naszym kraju" - mówił przed odlotem do USA prezydent Afganistanu Hamid Karzaj. Do posiadłości prezydenckiej Busha w Camp David przyjechał wczoraj wieczorem. Rozmowy, których tematem będzie wojna z terroryzmem i współpraca dwustronna, potrwają dwa dni.
Oczekuje się, że Bush i Karzaj zajmą się również sprawą zakładników z Korei Płd. porwanych przez afgańskich talibów. Seul naciska na USA i Afganistan, by pomogły w ich uwolnieniu. Karzaj zapewnia, że rząd afgański robi wszystko, by ocalić zakładników, ale wyklucza ustępstwa, które mogłyby zachęcić talibów do dalszych porwań.