Dziennik Gazeta Prawana logo

"Żadna religia nie będzie dyktować praw Republice"

7 stycznia 2011, 16:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Francuski prezydent Nicolas Sarkozy oświadczył w piątek, że Republika Francuska nie pozwoli żadnej religii dyktować jej praw. Zarazem przestrzegł przed nieufnością wobec islamu.

Podczas tradycyjnego przyjęcia z okazji Nowego Roku dla przedstawicieli wspólnot religijnych we Francji, w tym także, wyjątkowo w tym roku, wyznawców Kościoła koptyjskiego, szef państwa mówił m.in. o obawach związanych z islamem w Europie. Podkreślił, że niepokoi go fakt, że - jak wynika z niedawnych sondaży - wielu Europejczyków postrzega islam jako "zagrożenie dla ich tożsamości".

"Islam nie ma oczywiście nic wspólnego z tym okropnym obliczem szaleńców Bożych, którzy zabijają równie często chrześcijan, jak żydów, sunnitów i szyitów. Fundamentalistyczny terroryzm uśmierca także muzułmanów" - podkreślił Sarkozy, zwracając się do zebranych w Pałacu Elizejskim reprezentantów głównych religii we Francji.

Dodał, że "wspólnota muzułmańska Francji" jest "pierwszą, którą przerażają zbrodnie popełniane w imię islamu". Nawiązał w ten sposób do tego, że przedstawiciele islamu we Francji, w tym Francuska Rada Kultu Muzułmańskiego (CFCM), potępili niedawno krwawe zamachy terrorystyczne przeciw chrześcijanom w Iraku i Egipcie.

Jednocześnie Sarkozy podkreślił, że "Republika nie może akceptować, by jakakolwiek religia zagarniała przestrzeń publiczną bez jej (Republiki) zgody", dodając jednak, że we Francji każdy musi mieć zapewnioną możliwość "modlenia się w godziwym miejscu".

To zdanie można odebrać jako aluzję do niedawnych francuskich sporów o noszenie kobiecych zasłon muzułmańskich (burek i nikabów) oraz o modlenie się przez wyznawców islamu na ulicach miast, m.in. w Paryżu i Marsylii.

Francuski parlament przyjął jesienią ubiegłego roku ustawę, która zakazuje kobietom we wszystkich miejscach publicznych zasłaniania twarzy burkami czy nikabami. Nowe prawo wejdzie w życie na wiosnę tego roku.

W grudniu ubiegłego roku gwałtowną polemikę wywołała we Francji wypowiedź liderki nacjonalistycznego Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen, która określiła modlitwy muzułmanów na ulicach francuskich miast jako okupację. Większość polityków, zarówno z prawicy, jak i lewicy, wyraziło oburzenie tą wypowiedzią. Jednocześnie przedstawiciele instytucji islamskiej tłumaczyli, że modlitwy muzułmanów na ulicach wynikają z niedostatecznej liczby meczetów i sal modlitw we Francji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj