Prokuratura w Mediolanie złożyła w środę wniosek o natychmiastowe postawienie przed sądem premiera Włoch Silvio Berlusconiego w związku ze sprawą prostytucji nieletnich w jego domu oraz nadużycia władzy, jakiego miał się dopuścić.

Reklama

Szef rządu nazwał śledztwo w tej sprawie "hańbą i ohydą" i zapowiedział wytoczenie procesu państwu.

Za nadużycie urzędu mediolańscy prokuratorzy uważają interwencję premiera na posterunku policji, w wyniku której nieletnia w zeszłym roku główna bohaterka skandalu obyczajowego, córka marokańskich imigrantów Karima, znana jako Ruby, została zwolniona. Trafiła tam w związku z podejrzeniem o kradzież.

Na posterunek zadzwoniono w imieniu premiera prosząc policjantów, aby zwolnili Ruby, ponieważ jest krewną prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka. Na posterunek przyjechała po nią radna regionu Lombardia, była higienistka dentystyczna Berlusconiego, Nicole Minetti. Okazało się, że współorganizowała ona rozwiązłe przyjęcia w rezydencji premiera, w tym z udziałem Ruby.

Wniosek o postawienie Berlusconiego przed sądem najpierw rozpatrzy sędzia na rozprawie wstępnej. To do niego należeć będzie decyzja, czy proces się rozpocznie.

Na konferencji prasowej w kancelarii premiera w Rzymie Berlusconi, odnosząc się do śledztwa mediolańskich prokuratorów, oświadczył: "To prawdziwa hańba, ohyda i hańba". Dodał, że oskarżenia są "absolutnie bezpodstawne", a ich celem jest "jedynie medialne zniesławienie". Premier zarzucił prokuratorom, że łamią prawo. Dziennikarzom pokazał zęby, na dowód tego, że nie chodzi do dentysty, więc nie miał okazji poznać higienistki



Tłumacząc powody swej interwencji na policji w obronie rzekomej krewnej Mubaraka, jak miała mu się przedstawić Ruby, premier stwierdził: "Nie ma mowy o żadnym nadużyciu urzędu. Interweniowałem jako Prezes Rady Ministrów, bo obawiałem się, że może dojść do międzynarodowego incydentu dyplomatycznego, a poza tym pomagam osobom, gdy mają trudności".

Odrzucił również stanowczo zarzut, jakoby w jego domu dochodziło do prostytucji z udziałem nieletniej.

"Przykro mi, że te sprawy obraziły godność i sprowadziły błoto na nasz kraj, na rząd, pomijając moją osobę w wymiarze międzynarodowym. Zastanawiam się, kto zapłaci za tę działalność, która moim skromnym zdaniem, ma tylko cel wywrotowy" - ocenił Berlusconi. I zaraz podkreślił: "Zapłaci państwo, ponieważ wytoczę proces państwu".

"Osiągnąłem wszystkie cele, jestem bogatym panem, który może spędzić życie zakładając na świecie szpitale dla dzieci, jak zawsze pragnąłem. Ale ja służę państwu i to przy wielu wyrzeczeniach" - powiedział włoski premier.