Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosyjscy śledczy o katastrofie: Za wcześnie mówić, kto winny

18 lutego 2011, 15:21
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Rosyjscy śledczy o katastrofie: Za wcześnie mówić, kto winny
MAK
Rosyjscy śledczy na specjalnej konferencji przedstawili swoje ustalenia dotyczące śledztwa smoleńskiego. Ich zdaniem nie można obecnie stwierdzić, kto jest winny katastrofy smoleńskiej

"Proponowaliśmy polskim prokuratorom wspólną konferencję, ale oni odmówili" - powiedział Władimir Markin z Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.

Markin wyjaśniał na czym polegała współpraca z polskimi prokuratorami. Potwierdził to, co wcześniej na konferencji w Warszawie mówili polscy śledczy.

Ppłk Karol Kopczyk i mjr Jarosław Sej przebywali w Moskwie od 2 do 17 lutego. Brali udział m.in. w przesłuchaniach kontrolerów lotów z lotniska "Siewiernyj" pod Smoleńskiem.

>>>Czego prokuratorzy dowiedzieli się w Moskwie

Zdaniem rosyjskich śledczych na obecnym etapie nie można stwierdzić, kto jest winny katastrofy tupolewa w Smoleńsku. Zapytani o zasadność badania zwłok gen. Błasika odpowiedzieli, że to standardowa procedura, która dotyczyła wszystkich członków załogi i pasażerów samolotu Tu-154..

Rosyjscy śledczy nie chcieli podać nazwisk osób przesłuchanych przez polskich prokuratorów "Te nazwiska są powszechnie znane" - usłyszeli dziennikarze.

Uczestnicy konferencji w siedzibie Ria-Novosti nie sprecyzowali też, kiedy Polakom zostanie przekazany wrak samolotu. Na razie badają go eksperci. "Szczątki samolotu Tu-154 znajdują się w na lotnisku w Smoleńsku, w hangarach i w innych miejscach" - powiedział Michaił Guriewicz, szef grupy śledczej Komitetu Śledczego Rosji.

Rosyjscy prokuratorzy wyjaśnili także, dlaczego samolot został pocięty na kawałki. Było to związane z fragmentami ciał ofiar.

"Fragmenty ciał ludzkich znajdowały się wokół samolotu i w samym samolocie. Należało rozdrobnić szczątki tupolewa i tylko w tym celu odbywało się rozcinanie" - wyjaśnił Guriewicz.

Zdaniem rosyjskich prokuratorów nie ma "jakichkolwiek dowodów, które poddawałyby w wątpliwość wnioski z raportu MAK".

Według Rosjan, nie można na razie określić, kiedy zakończy się śledztwo. Do tego momentu wszelkie dowody, w tym także wrak tupolewa, zostaną do dyspozycji rosyjskich śledczych. 

"Z dotychczasowych ustaleń wynika, że lotnisko w Smoleńsku mogło przyjmować nieregularne rejsy Jaka-40 i Tu-154M - powiedział podczas piątkowej konferencji Władimir Markin z Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.

Przedstawiciele rosyjskiej prokuratury pytani byli przez dziennikarzy m.in. o to, czy lotnisko w Smoleńsku było dobrze przygotowane do obsługiwania rejsów z najważniejszymi osobami na pokładzie i czy mogło przyjmować samoloty zagraniczne bez nawigatora - lidera.

"Na te pytania odpowiedzi dadzą wyniki ekspertyz, które są w tej chwili prowadzone. Na dzień dzisiejszy określono, że lotnisko w Smoleńsku było lotniskiem lotnictwa państwowego Federacji Rosyjskiej. I ze względu na swoje wyposażenie i zabezpieczenie mogło - na podstawie porozumienia międzypaństwowego - przyjmować nieregularne rejsy na statkach lotniczych Jak-40 i Tu-154M" - podkreślił rosyjski śledczy

Rosyjscy śledczy twierdzą też, że nie ma uzasadnionych dowodów, by ktoś z zewnątrz wywierał presję na kontrolerów lotu. "To delikatna materia, bo jak traktować telefon kontrolera, który chce się poradzić swojego przełożonego? Czy można to nazwać naciskiem? - argumentował prokurator. 

Rosjanie całkowicie  zdementowali medialne doniesienia, jakoby tuż po katastrofie, ktokolwiek strzelał na lotnisku w Smoleńsku. Poinformowali też, że do tej pory przesłuchano 132 świadków, w tym część z nich w obecności polskiej strony "Kontrolerzy nie odmówili odpowiedzi na żadne z pytań polskiej strony, choć mieli do tego prawo"  - powiedział Guriewicz.

Rosyjska strona nie odpowiedziała na pytanie, kiedy ich  śledztwo zostanie zakończone "Mamy do czynienia z końcowym jego etapem" - powiedzieli na konferencji. Z informacji Rosjan wynika również, że ponad 36 członków rodzin ofiar katastrofy Tupolewa zyskało status pokrzywdzonych. A w przypadku kolejnych prowadzone są prace. W sumie dotyczy to 70 osób. "Mają oni prawo domagać się odszkodowania za straty moralne i fizyczne" - powiedział rosyjski śledczy.

Jeden z rosyjskich dziennikarzy, dociekał też w czasie konferencji, czy w pracach MAK brali udział polscy szpiedzy. Władimir Markin odpowiedział mu tylko, że rosyjska strona pracuje z ludźmi, których przysłała strona Polska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Własne
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj