Na sklepowych półkach nie ma już śpiworów, aparatów radiowych, puszek z paliwem, czy pochodni. W błyskawicznym tempie znika także żywność, bo, jak twierdzi "The West Australian", w mieście wybuchła panika. Kto może, wyjeżdża z miasta, byle tylko dalej od radioaktywnej chmury.

Z miasta próbują też uciec obcokrajowcy. Jednak coraz ciężej o bilety lotnicze. Ambasady Francji i Niemiec wezwały już obywateli do opuszczenia miasta, tymczasem Amerykanie i Chińczycy czekają, aż władze wydadzą nakaz ewakuacji. 

W Kraju Kwitnącej Wiśni uwięzieni są także Czesi. Na gościnne występy przyjechała orkiestra symfoniczna, która teraz nie może wrócić do kraju, bo organizatorzy trasy koncertowej nie mają jak zdobyć biletów dla stu osób. 

Tymczasem naukowcy uspokajają. Jak twierdzi profesor Koji Yamazaki z uniwersytetu Hokkaido, radioaktywne substancje dotrą do Tokio, jednak poziom skażenia znacznie się obniży i nie zaszkodzi ludziom.