Dziennik Gazeta Prawana logo

Ponad 1,5 mln Egipcjan musi wrócić z Libii

28 marca 2011, 20:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ponad 1,5 mln Egipcjan musi wrócić z Libii
PAP/EPA
Ponad 1,5 mln Egipcjan musi powrócić z Libii do kraju z powodu panującej tam wojny - poinformował gubernator Południowego Synaju Mohamed Abdel Fadil Szusza. Dotyczy to głównie osób pracujących tam przy wydobyciu ropy.

"Wojna w Libii wymusiła na naszych obywatelach powrót do Egiptu. Wielu z nich nie ma dokąd wracać, gdyż tam było ich całe życie i dobytek" - powiedział gubernator. Dodał, że znaczna ich część już się przedostała do kraju.

"Sytuacja w Libii na pewno w jakiś sposób wpłynie na naszą gospodarkę. Wracający Egipcjanie będą potrzebować miejsc pracy, a nie przybędzie ich dopóki m.in. turyści nie zaczną ponownie do nas przyjeżdżać" - podkreślił.

Sami Egipcjanie powściągliwie wypowiadają się na temat tego, co się dzieje u ich sąsiada.

"(Muammar) Kadafi nienawidzi Egiptu. Bardzo współczujemy Libijczykom i solidaryzujemy się z nimi w walce" - powiedział PAP Ahmud pracownik jednego z hoteli w Szarm el-Szejk. Zapytany, czy jakiś Libijczyk mógłby liczyć na pracę w jego hotelu, odparł, że sami Egipcjanie mają problemy ze znalezieniem zatrudnienia.

Również Hasan, który prowadzi sklepik w Szarm el-Szejk, uważa, że Egipt najpierw sam powinien uporać się z problemami, jakie powstały po rewolucji. "Pomagamy Libijczykom w obozach dla uchodźców. Mój brat tam pracuje i opowiada o strasznych historiach, jakie spotkały ludzi uciekających z terenów walk" - mówi.

Ani on, ani jego znajomi nie słyszeli, aby jakaś libijska rodzina dotarła do tej nadmorskiej miejscowości. "To jest za daleko, prędzej do Kairu, tam mają większe szanse na znalezienie pracy" - podsumowuje.

Polka Katarzyna Grabowska, która od 10 lat mieszka w Egipcie, uważa, że najpierw Egipcjanie muszą rozwiązać problemy Beduinów. "Nie należy się dziwić, że obserwujemy niechęć wobec ewentualnego napływu Libijczyków do Egiptu. Rewolucja wyzwoliła w Beduinach potrzebę własnych praw. Oni chcą się kształcić, pracować, nie chcą żyć tylko na pustyni. To dla Egiptu jest dodatkowy problem, z którym muszą się uporać" - zwróciła uwagę.

W Szarm el-Szejk, miejscowości położonej na półwyspie Synaj nad Morzem Czerwonym, mieszka ok. 45 tys. ludzi. Praktycznie wszyscy utrzymują się z turystyki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Tematy: EgiptLibia
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj