Prawie 40 osób zginęło w piątek, a dziesiątki zostały ranne, gdy służby bezpieczeństwa otworzyły ogień, żeby rozpędzić wielotysięczne antyrządowe demonstracje w kilku miastach Syrii - podali świadkowie i obrońcy praw człowieka.

Reklama

"Naród chce upadku reżimu" - skandowali na przedmieściach Damaszku, gdzie zebrało się prawie 40 tys. ludzi. Siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do protestujących na przedmieściach Damaszku i w mieście Hims na zachodzie kraju. W Damaszku rannych zostało co najmniej 4 ludzi a w Hims siedmiu. Do masowych protestów doszło też m.in. w znajdującym się na wybrzeżu mieście Banias w zamieszkanej przez Kurdów północno-zachodniej części kraju, w Darze, gdzie ponad miesiąc temu rozpoczęły się protesty oraz w al-Kamiszli na północnym wschodzie kraju, gdzie na ulice wyszło około 6 tys. ludzi

Informacje napływające od świadków ciężko potwierdzić, ponieważ Syria wyrzuciła zagranicznych dziennikarzy i ograniczyła dostęp do najbardziej zapalnych miejsc. Organizatorzy zapowiadali, że piątkowe protesty przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada będą największe, do jakich dotychczas doszło. Prezydent, który 11 lat temu odziedziczył władzę po swoim ojcu, próbuje powstrzymać opozycję z jednej strony, znosząc na przykład obowiązujący od prawie 50 lat stan wyjątkowy, a z drugiej brutalnie tłumiąc manifestacje.

Syryjscy opozycjoniści koordynujący masowe protesty przeciwko prezydentowi zażądali w piątek zniesienia monopolu partii Baas na władzę i utworzenia demokratycznego systemu politycznego. W pierwszym wspólnym oświadczeniu od rozpoczęcia protestów pięć tygodni temu przedstawiciele Lokalnych Komitetów Koordynacyjnych z różnych regionów Syrii napisali, że "żądania wolności i godności mogą być zrealizowane wyłącznie poprzez pokojowe przemiany demokratyczne".

"Uwolnieni muszą być wszyscy więźniowie sumienia. Obecny aparat bezpieczeństwa musi być zlikwidowany i zastąpiony instytucjami wyposażonymi w odpowiednią jurysdykcje i działającymi zgodnie z prawem" - podkreśla opozycja w oświadczeniu. Od czasu rozpoczęcia protestów 18 marca w demonstracjach zginęło ponad 220 ludzi.