Dziennik Gazeta Prawana logo

Władze Jemenu walczą z opozycją. Są zabici

25 kwietnia 2011, 16:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zabici i ranni ludzie - oto ef ataku sił bezpieczeństwa na demokratyczną opozycję w Jemenie. Ogień otworzyli agenci przebrani za zwykłych ludzi. Lojalni wobec prezydenta żołnierze rozpylili też gaz.

Dwóch uczestników antyrządowych protestów zginęło w poniedziałek w Jemenie. Setki ludzi zostały ranne, gdy siły bezpieczeństwa rozpędzały przeciwników prezydenta Alego Abd Allaha Salaha - poinformowały źródła medyczne. W Ibb, na południe od stołecznej Sany, jedna osoba została zastrzelona, gdy członkowie sił bezpieczeństwa w cywilu otworzyli ogień, próbując rozpędzić demonstrację. Rannych zostało także ok. 30 protestujących. Ośmiu z nich miało rany postrzałowe.

W Al-Bajdzie, na południowy-wschód od stolicy, "uzbrojeni mężczyźni, należący do partii rządzącej strzelali do protestujących. Zabili jednego uczestnika demonstracji, a następnie uciekli" - opowiadał jeden ze świadków. W położonym na południe od Sany Taizzie obrażenia odniosło 300 osób. 250 z nich zatruło się gazem łzawiącym, a 25 miało rany postrzałowe. Pozostałe zostały ranione kamieniami. Setki tysięcy Jemeńczyków manifestowało w tym mieście przeciwko zaproponowanemu przez kraje Zatoki Perskiej planowi przekazania władzy przez prezydenta

"Nie spoczniemy, dopóki kat nie zostanie osądzony" - skandowali uczestnicy demonstracji. Jak relacjonują świadkowie, siły bezpieczeństwa zablokowały cementowymi blokami główne drogi prowadzące do siedziby miejscowych władz. Na ulice wysłano wojskowe wozy opancerzone. Atmosfera wśród protestujących była bardzo napięta. Rozwścieczeni manifestanci zrywali portrety prezydenta wiszące w miejscach publicznych i na głównych placach miasta.

Protestujący odrzucają plan zaproponowany przez Radę Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) przewidujący ustąpienie Salaha w ciągu kilku tygodni, jednak gwarantujący mu w zamian immunitet. Plan zaakceptował rząd i pod pewnymi warunkami opozycja parlamentarna. "Do sąsiednich krajów: nie będzie negocjacji, nie będzie dialogu" - napisano na jednym z transparentów. Mimo zaakceptowania planu przekazania władzy przez rządzącą partię, Powszechny Kongres Ludowy, Salah powtórzył, że do zmiany władzy może dojść "tylko przy urnach".

"Wzywacie mnie w Stanach Zjednoczonych i Europie do oddania władzy. Komu mam ją przekazać? Tym, którzy chcą przeprowadzić zamach stanu? Nie, zrobimy to poprzez urny wyborcze i referenda" - oświadczył w niedzielę w rozmowie z telewizją BBC, oskarżając jednocześnie Zachód o wspieranie jego przeciwników, popieranych według niego również przez Al-Kaidę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj