W Hims, na zachodzie kraju, trzecim co do wielkości mieście Syrii, siły bezpieczeństwa zabiły 15 demonstrantów, a w Hamie sześciu - poinformował działacz na rzecz praw człowieka Ammar Kurabi. W centrum Hims stoją czołgi armii syryjskiej.

Reklama

Kurabi, który rozmawiał z agencją Reutera przez telefon z Egiptu, kieruje Krajową Organizacją na rzecz Praw Człowieka w Syrii.

Przez nadmorskie miasto Banias przeszło ponad pięć tysięcy ludzi z gałązkami oliwnymi i flagami państwowymi.

W Darze na południu kraju, gdzie armia ogłosiła w czwartek koniec 11-dniowej operacji wojskowej, świadkowie twierdzili w piątek, że oddziały rządowe uprzedzały na ulicach miasta potencjalnych demonstrantów o sankcjach wynikających z udziału w zaplanowanych na ten dzień protestach.

"Na każdym rogu ulicy stoi czołg. Nie ma możliwości przeprowadzenia dzisiaj demonstracji. Oznaczałaby ona więcej zabitych. Dara chce odpocząć. Nie chcemy więcej zabijania" - powiedział w rozmowie telefonicznej z Reuterem jeden z mieszkańców miasta.

Do Dary usiłowały dostać się tysiące demonstrujących wieśniaków, lecz utknęli oni w pobliskiej miejscowości Tafas. Protestujący, którzy zgromadzili się na placu w pobliżu meczetu, nieśli ze sobą transparenty z jednym słowem: "Odejdź".



Czołgi rozmieszczono też w dzielnicy Damaszku Barzeh, gdzie działacze opozycji nawoływali do protestów.

W stolicy podczas prodemokratycznej demonstracji w historycznej dzielnicy Midan zatrzymano dysydenta i byłego deputowanego Riada Seifa - powiedziała Reuterowi córka działacza. "Mój ojciec został wepchnięty do autobusu wraz z innymi protestującymi, których zatrzymano podczas demonstracji" - oświadczyła Dżumana Seif.

Reklama

64-letni Seif ma raka prostaty. Spędził w sumie w więzieniach osiem lat jako więzień polityczny pod zarzutem "osłabiania morale narodowego". Jest to oskarżenie stosowane regularnie przez syryjskie władze wobec opozycji i osób niezależnych, krytycznie nastawionych do autokratycznych rządów w kraju.

Ulicami miejscowości Sakba, na wschodnich obrzeżach Damaszku, przeszło w piątek ok. 2 tys. osób, domagając się uwolnienia setek ludzi zatrzymanych w ostatnich dniach przez siły bezpieczeństwa - poinformowali świadkowie.

"Naród chce obalenia reżimu" - wykrzykiwali uczestnicy protestu.

Według świadka, niektórzy demonstrujący próbowali dostać się do centrum Damaszku, oddalonego o sześć kilometrów od Sakby. Jednak siły bezpieczeństwa uniemożliwiły im to, blokując drogi.



W mieście Al-Tall siły bezpieczeństwa strzelały w piątek do protestujących.

Minister spraw wewnętrznych zaapelował w piątek do Syryjczyków, aby "powstrzymali się od demonstracji".

Sekretarz generalny ONZ Ban Kin Mun poinformował, że władze syryjskie zgodziły się, aby ekipy tej organizacji sprawdziły sytuację humanitarną na miejscu.