Strauss-Kahnowi nie wolno jednak na razie opuścić Stanów Zjednoczonych. Sąd zatrzymał jego paszport.

Reklama

Po zakończeniu rozprawy uśmiechnięty Strauss-Kahn wraz z żoną opuścił budynek sądu na Manhattanie. Następne posiedzenie sądu w sprawie byłego szefa MFW odbędzie się 18 lipca.

Aby czekać na proces w nadzorowanym elektronicznie areszcie domowym, Strauss-Kahn musiał wpłacić kaucję w wysokości 1 mln dolarów, a także wykupić polisę ubezpieczeniową na sumę 5 mln USD, która przepadłaby w razie jego ucieczki. Musiał mu stale towarzyszyć wynajęty na jego koszt strażnik.

W czwartek źródła zbliżone do sprawy informowały, że prokuratorzy mają poważne wątpliwości, jeśli chodzi o wiarygodność 32-letniej pokojówki nowojorskiego hotelu, która w połowie maja oskarżyła Strauss-Kahna o próbę gwałtu.

Według "New York Timesa", wątpliwości nie budzi samo oskarżenie o próbę gwałtu, ponieważ przeprowadzone badania medyczne dowodzą, że między Strauss-Kahnem a kobietą doszło do kontaktu seksualnego, ale raczej przekazane przez nią informacje na temat okoliczności zdarzenia i jej przeszłości. Pewne nieścisłości wykryto też w złożonym przez kobietę wniosku o azyl. Od sformułowania pierwszych zarzutów 14 maja kobieta miała kilkakrotnie skłamać - donosi nowojorski dziennik.

Prokuratorzy doszukali się także możliwych powiązań pochodzącej z Gwinei 32-letniej pokojówki z osobami zamieszanymi w działalność kryminalną, w tym handel narkotykami i pranie pieniędzy.

Według amerykańskich mediów, obrońcy Strauss-Kahna twierdzili w sądzie, że do kontaktu seksualnego ich klienta z pokojówką doszło za obopólną zgodą.

Mieszkający w Ghanie brat pokojówki, Mamoudou, oświadczył w piątek, że jest ona ofiarą kampanii oszczerstw. "Te kłamstwa mają zdyskredytować moją siostrę" - powiedział agencji Reuters przez telefon. Agencja nie ujawnia jego nazwiska, aby chronić tożsamość pokojówki, oskarżającej Strauss-Kahna.