Zmiana traktatu "nie jest opcją". "Powinniśmy wykorzystać możliwości, które już istnieją (....) Wprowadzanie zmian do traktatów zabiera dużo czasu, nie przesądza o rezultacie i niesie ryzyko niestabilności w wielu krajach" - powiedział dziennikarzom przed rozpoczęciem szczytu UE premier Szwecji, pozostającej poza strefą euro.

Reklama

"Europa ma teraz problem z konkurencyjnością (...) z olbrzymimi deficytami finansów publicznych, stawmy najpierw temu czoło" - dodał.

Zmianę traktatów UE zaproponowali m.in. Niemcy, argumentując, że byłaby ona konieczna do wzmocnienia dyscypliny finansów publicznych i kontroli narodowych budżetów zwłaszcza państw strefy euro - by zapobiec powtórce greckiego przypadku.

Reinfeldt wykluczył też pomysł stworzenia euroobligacji, o co apelują mocno Belgowie - przy okazji zmiany traktatu. Chodzi o wspólne papiery emisyjne strefy euro, o które od dawna - jako sposób na rozwiązanie kryzysu zadłużenia - zabiegają też Włochy. "Nie wierzę teraz w to rozwiązanie. Wydaje mi się, że byłoby to wysyłaniem złego sygnału. Rozwiązanie powinno leżeć w państwach o dużym zadłużeniu (...) Nie chcę mówić Włochom, co mają robić, ale Szwecja (uważana za jeden z najbardziej konkurencyjnych krajów UE - PAP) przez 7-8 lat prowadziła bardzo ostrą politykę oszczędnościową" - przypomniał. "Potrzebujemy rozwiązań, które pokażą mieszkańcom, że za poniesione straty nie zapłacą podatnicy, ale ci, którzy za nie odpowiadają" - ocenił.

Reinfeldt uczestniczy w niedzielę w Brukseli w szczycie przywódców państw UE. Głównym wyzwaniem jest opracowanie planu ratunkowego dla strefy euro i zapewnienie, że kryzys finansów publicznych, który obecnie sparaliżował Grecję, nie rozleje się na inne kraje strefy jak Włochy czy Hiszpania.