Dziennik Gazeta Prawana logo

Obama grozi Iranowi. "Nasza obecność będzie trwać"

12 grudnia 2011, 21:23
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Barack Obama
Barack Obama/Shutterstock
Przy okazji wizyty irackiego premiera Nuriego al-Malikiego w Waszyngtonie prezydent Barack Obama zapewnił, że mimo wycofania wojsk amerykańskich z Iraku USA pozostaną mocno zaangażowane na Bliskim Wschodzie, także militarnie.

"Nasza silna obecność na Bliskim Wschodzie będzie trwać. Stany Zjednoczone nigdy się nie zawahają w obronie swoich sojuszników, partnerów i interesów" - powiedział Obama w poniedziałek na wspólnej konferencji prasowej w Białym Domu z szefem irackiego rządu.

"Kiedy kończymy tę wojnę i Irak spogląda w przyszłość, iracki naród musi wiedzieć, że nie zostajecie sami" - oświadczył, zwracając się do Malikiego.

Słowa prezydenta odczytano jako zawoalowane ostrzeżenie pod adresem Iranu, który jest podejrzewany o plany wzmocnienia swych wpływów w Iraku po ewakuacji stamtąd sił amerykańskich do końca tego roku.

Obama podkreślił, że USA i Irak będą teraz łączyły "normalne stosunki istniejące między suwerennymi narodami, oparte na wspólnych interesach i wzajemnym szacunku".

Zgodnie z poprzednimi zapowiedziami oznajmił, że w Iraku nie będzie amerykańskich baz wojskowych.

Zapowiedział jednak, że USA będą szkoliły pilotów irackich sił powietrznych, które otrzymały amerykańskie samoloty F-16. Lotnictwo Iraku zostało zniszczone w wyniku inwazji USA w 2003 r.

Obama powiedział też, że planuje się prowadzenie wspólnych iracko-amerykańskich manewrów wojskowych. Maliki podkreślił, że liczy na pomoc wojskową Waszyngtonu.

Na konferencji prasowej obu przywódców padło pytanie o politykę Iraku wobec Syrii. Bagdad nie przyłączył się do innych stolic arabskich w potępieniu reżimu prezydenta Baszara el-Asada, który brutalnie tłumi powstanie przeciw dyktaturze.

Stanowisko Iraku tłumaczy się wpływami Iranu. Obama powiedział jednak, że "nie ma wątpliwości", iż decyzje w sprawie Syrii rząd w Bagdadzie podjął "opierając się na tym, co jest najlepsze dla Iraku, a nie tym, czego chciałby Iran".

Z Waszyngtonu Tomasz Zalewski


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Tematy: IranUSAObama
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj