Ponad 200 tys. osób wyszło w piątek na ulice miasta Hims, w środkowej Syrii, by protestować przeciwko krwawemu reżimowi prezydenta Baszara el-Asada - poinformowało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie.Według tego źródła, Syryjczycy wyszli tłumnie na ulice różnych części miasta po piątkowych modłach w meczetach i wzywają do ustąpienia prezydenta. Z rąk sił bezpieczeństwa zginął dotąd jeden cywil - podali obrońcy praw człowieka. Do walki z jedną z manifestacji władze wysłały czołgi; jest wielu rannych i zatrzymanych.

Reklama

Do miasta Hims, otoczonego przez syryjskie wojsko od wielu tygodni, przylgnęło określenie "stolica rewolucji" ze względu na licznie odbywające się tam protesty antyrządowe, które przybrały formę oporu zbrojnego przeciwko reżimowi. Demokratyczne protesty, które rozpoczęły się w marcu, są krwawo tłumione przez siły rządowe. Przeciwko nim walczą zbuntowani żołnierze, którzy w ostatnich tygodniach nasilili ataki na cele wojskowe.

Założyciel Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka Rami Abdurrahman mówił w czwartek w rozmowie z PAP, że od marca w Syrii zginęło 3601 cywilów i 1342 żołnierzy. Wśród zabitych jest 277 osób poniżej 18. roku życia, 159 ofiar tortur i 113 kobiet.

Choć demonstracje odbywają się w takich miastach jak Hims, Hama, czy Idlib, na razie omijają one dwa największe ośrodki miejskie kraju, czyli Damaszek i Aleppo. Tam "handlowcy i ludzie bogaci mają powiązania z rządem" - tłumaczył Abdurrahman.