Podczas gdy niemal cała Europa tnie wydatki i podnosi podatki, by zrównoważyć budżety, Szwecja robi dokładnie odwrotnie – w przedstawionym wczoraj projekcie budżetu na 2013 r. znalazły się pieniądze na stymulowanie gospodarki, a przy tym obniżono podatek od przedsiębiorstw.Szwedzka gospodarka jest w dobrej kondycji i wykazuje dynamikę. Ponieważ nasze finanse publiczne należą do najsilniejszych w UE, możemy teraz użyć tej siły, aby inwestować w przyszłość – mówił wczoraj minister finansów Anders Borg. Zdecydował się on na taki krok, bo gospodarka jednak zaczęła odczuwać skutki kryzysu w strefie euro, dokąd trafia 70 proc. szwedzkiego eksportu.

Reklama

Stymulowanie przybierze postać 23 miliardów koron (11,3 miliardów złotych), co stanowi ok. 0,7 proc. PKB, które zostaną przeznaczone na inwestycje w infrastrukturę, zwiększenie nakładów na badania i rozwój, szkolnictwo wyższe i tworzenie nowych miejsc pracy dla młodzieży. Natomiast podatek od przedsiębiorstw spadnie z 26,5 do 22 proc., co oznacza, że w Szwecji – uchodzącej za państwo wysokich podatków – będzie on niższy od średniej unijnej, nie mówiąc już o takich krajach jak Niemcy czy Francja, gdzie przekracza on 30 proc. Obniżenie stawki spowoduje spadek dochodów budżetowych o 16 miliardów koron w przyszłym roku, ale dzięki temu będzie więcej inwestycji. Zresztą Borg nie wyklucza, że CIT – który uważa za jeden z najbardziej niszczących gospodarkę podatków – zostanie jeszcze bardziej obniżony. Nie powiedzieliśmy jeszcze w tej sprawie ostatniego słowa - zapewnia.

Wskutek obu tych ruchów deficyt budżetowy Szwecji wzrośnie z planowanych na ten rok 0,3 proc. PKB do 0,6 proc. w przyszłym. Ale już w 2014 r. w budżecie ma się pojawić 0,3-procentowa nadwyżka. A zainwestowane pieniądze przyniosą efekty – rząd szacuje, że dzięki temu bezrobocie spadnie z 7,6 proc. w tym roku do 7,5 proc. w przyszłym i 6,7 proc. w 2014 r., a wzrost gospodarczy zwiększy się do 2014 r. o 0,4 pkt proc. Jego perspektywy i bez tej stymulacji byłyby znacznie lepsze niż państw używających euro. Rząd przewiduje, że w tym roku wyniesie on 1,6 proc. PKB, w przyszłym – 2,7 proc., zaś w 2014 r. – 3,7 proc. Wprawdzie Komisja Europejska w swojej prognozie sprzed kilku miesięcy przewidywała, że szwedzka gospodarka wzrośnie w tym roku o 0,3 proc., a w przyszłym o 2,1 proc., ale dla strefy euro te wskaźniki to odpowiednio -0,3 proc. i 1 proc.

Nawet jeśli zdaniem zarówno banków, jak i socjaldemokratycznej opozycji rządowe prognozy są zbyt optymistyczne, nie sposób zaprzeczyć, że rządząca od 2006 r. centroprawicowa koalicja pod wodzą Fredrika Reinfeldta skutecznie przeprowadza kraj przez globalny kryzys. Od 2009 r. co roku spada poziom długu publicznego – obecnie wynosi on 35,6 proc. PKB, podczas gdy średnia w strefie euro przekracza 91 proc. Na dodatek oprócz CIT zmniejsza też podatki płacone przez osoby fizyczne, choć nadal należą one do najwyższych na świecie. Najwyższą stawkę podatkową ograniczono do 55 proc., zaś w 2007 r. zlikwidowano jeden z symboli szwedzkiego państwa socjalnego – podatek od bogactwa, którym objęte były wszystkie osoby z majątkiem przekraczającym 1,5 miliona koron.

Szwecja suchą stopą przechodzi przez kryzys, lepiej niż kraje euro