Zwiększona ilość pracy naszych strażników granicznych wynika z celowego działania władz na Białorusi. Aleksander Łukaszenka i najwyżsi przedstawiciele służb granicznych co najmniej od marca powtarzają, że nie zamierzają dłużej chronić Unii Europejskiej przed migrantami. Najdobitniej prezydent mówił o tym w październiku podczas spotkania z rosyjską prasą. – mówił białoruski prezydent.
– skomentował w rozmowie z radiem Swaboda Peter Stano, rzecznik Sztefana Fuelego, komisarza UE ds. polityki sąsiedzkiej. – mówi nasze źródło na Białorusi. Te informacje zdaje się potwierdzać rzecznik tamtejszych pograniczników Aleksander Ciszczanka. – mówi w rozmowie z DGP.
– dodaje niedwuznacznie Ciszczanka. Jego słowa rozwijają październikową myśl Łukaszenki. – tłumaczył prezydent rosyjskim dziennikarzom.
Czy powinniśmy traktować jego słowa jako groźbę? – komentuje w rozmowie z DGP politolog Dzianis Mieljancou z Białoruskiego Instytutu Studiów Strategicznych. Wzrost zatrzymań, choć nieporównywalnie mniejszy, bo zamykający się w kilkudziesięciu procentach, dotyczy także granicy białorusko-litewskiej. – mówi DGP Rokas Pukinskas z litewskiej straży granicznej.
Łukaszenka otwarcie żąda od Unii pieniędzy. – mówi Ciszczanka. – utrzymuje jednak Mieljancou. Polskie władze są świadome problemu. W jednej z analiz rządowego Ośrodka Studiów Wschodnich czytamy: