Przez ponad dekadę CIA wspierała finansowo prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja - donosi "New York Times". Komentatorzy nie mają wątpliwości: to Waszyngton był największym źródłem korupcji w Afganistanie. "New York Times" powołuje się na obecnych i byłych doradców prezydenta. Według dziennika, od grudnia 2002 roku wpływały do niego - choć nie bezpośrednio - dziesiątki milionów dolarów. CIA przysyłała je w walizkach, plecakach, a nawet w foliowych torbach. Rozmówcy dziennika nazywają te transfery "znikającymi pieniędzmi" - potajemnie przychodziły, a znikały również w tajemniczych okolicznościach.

Starannie omijano przy tym afgańskie prawo. Nie ma żadnego dowodu na to, że Karzaj osobiście otrzymywał pieniądze. Gotówkę odbierała prezydencka Narodowa Rada Bezpieczeństwa. Głównym celem tych transferów było utrzymanie dostępu do prezydenta Karzaja i najbliższego grona współpracowników. Pieniądze trafiały jednak potem do miejscowych watażków, talibów i polityków zaangażowanych w handel narkotykami. Były to zatem te same grupy, które zwalczali Amerykanie.

W 2010 roku wyszło na jaw, że prezydent Karzaj otrzymywał pieniądze - również w walizkach - od władz Iranu. Wtedy tłumaczył, że idą one na pokrycie kosztów funkcjonowania pałacu prezydenckiego. I dodawał wówczas, że podobne środki otrzymuje od Stanów Zjednoczonych.