W niedzielę w Gruzji odbędą się wybory prezydenckie. Ich faworytem jest Giorgi Margwelaszwili z rządzącej partii Gruzińskie Marzenie. Rywalizują z nim między innymi Dawit Bakradze z obozu odchodzącego prezydenta Micheila Saakaszwilego i Nino Burdżanadze, stojąca w opozycji niemal do wszystkich.

Reklama

Ekspert zwracał uwagę, że gdyby Margwelaszwili zwyciężył, to Gruzińskie Marzenie przejmie pełnię władzy.

Do tej pory obóz rządzący musiał się pytać o zdanie prezydenta Saakaszwilego, teraz prawdopodobnie już tak nie będzie. Pełnia władzy zawsze rodzi niebezpieczne pokusy, a Gruzja jest przecież młodą demokracją. Można wiele zarzucić Saakaszwilemu, ale przecież to on stworzył system, w którym jego partia pokojowo oddała władzę. Nie wiadomo, czy Gruzińskie Marzenie po ewentualnym zwycięstwie ich kandydata w jutrzejszych wyborach zachowa się tak samo - zaznaczył.

Dr Maciej Raś przypomniał też, że Gruzja zmienia system polityczny z prezydenckiego na parlamentarny. To oznacza znaczne osłabienie roli prezydenta, dlatego te wybory nie mają już takiego znaczenia jak kiedyś - dodawał.

Ekspert zaznaczył również, że aktualnie najważniejsze partie polityczne w Gruzji opowiadają się jednoznacznie za pogłębieniem stosunków z Zachodem. Niektóre są bardziej prozachodnie a niektóre mniej, ale wszystkim zależy na poszerzeniu współpracy z Unią Europejską i USA - tłumaczył dr Raś.

Swoją drugą kadencję kończy prezydent Micheil Saakaszwili, który sprawował władzę od 2003 roku. W październiku ubiegłego roku jego partia - Zjednoczony Ruch Narodowy przegrała wybory parlamentarne i oddała władzę Gruzińskiemu Marzeniu pod przewodnictwem najbogatszego Gruzina, Bidziny Iwaniszwilego.

Jutro Gruzini zdecydują, kto ma być następcą Saakaszwilego. Niektóre sondaże dają zwycięstwo Margwelaszwilemu już w pierwszej turze.