Dość nietypowa wojna informacyjna toczy się na Twitterze. Nietypowa, bo prowadzona na oficjalnych kanałach instytucji dyplomatycznych. Na profilu brytyjskiej ambasady na Ukrainie pojawiła się infografika, opatrzona opisem podanym w trzech językach: ukraińskim, angielskim i rosyjskim. To ironiczny prztyczek w nos Kremla, który oficjalnie zaprzecza, by rosyjskie oddziały i sprzęt wojskowy były wysyłane na wschód Ukrainy.
Infografika przedstawia szkic czołgu z zaznaczonymi charakterystycznymi elementami i komentarzem: Oto poradnik, który pomoże Kremlowi odnaleźć jego własne czołgi. Dołączono również opatrzone datami zdjęcia, na których widać pojazdy. Dodano, że czołgów T-72 BM nie ma na wyposażeniu ukraińskiej armii.
#Putin still denying #Russia’s troops & hardware are in #Ukraine. Here’s a guide to help the #Kremlin spot its tanks: pic.twitter.com/RYPeeK0Paf
— UK in Ukraine (@UKinUkraine) November 19, 2014
To niepierwszy tego rodzaju wpis. Wcześniej w "trollowanie Rosji" zaangażowało się przedstawicielstwo Kanady w NATO. Na swoim profilu zamieściło prostą wersję mapy wschodniej części Europy i zachodniej Rosji, na której podpisane są jedynie dwa kraje: Rosja i Ukraina, oznaczona napisem "Nierosja". Wszystko opatrzono komentarzem: Geografia może być trudna. Oto poradnik dla rosyjskich żołnierzy, którzy wciąż się gubią i "przypadkiem" docierają na Ukrainę.
Geography can be tough. Here’s a guide for Russian soldiers who keep getting lost & ‘accidentally’ entering #Ukraine pic.twitter.com/RF3H4IXGSp
— Canada at NATO (@CanadaNATO) August 27, 2014
Na rosyjską odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Rosyjskie przedstawicielstwo przy NATO zamieściło swoją wersję mapy Ukrainy i okolic, na której zaznaczono Krym już jako rosyjski. Komentarz brzmiał:
Helping our Canadian colleagues to catch up with contemporary geography of #Europe @CanadaNATO pic.twitter.com/MjzRxpFFfN
— Russians at NATO (@natomission_ru) August 28, 2014