Moment po zamachu bombowym w terminalu brukselskiego lotniska Zaventem. Na posadzce odłamki szkła. Na fotelach dla podróżnych siedzą dwie kobiety. Jednak oszołomiona, w poszarpanym ubraniu, przysypana pyłem po eksplozji, ze śladami krwi na twarzy. Niewidzącym wzrokiem patrzy w obiektyw. Druga, choć z zakrwawioną dłonią, to spokojniejsza, rozmawia przez telefon, prawdopodobnie powiadamia bliskich, że żyje.
Fotografię wykonała gruzińska korespondentka i dziennikarka telewizyjna Ketevan Kedarva.
აფეთქებაააა ბრიუსელის აეროპორტში. ესიყო კატასტროფაააააა. სრული პანიკააააააეროპორტში
Opublikowany przez Ketevan Kardava na 22 marca 2016
Kedarva w rozmowie z magazynem "Time" podzieliła się wrażeniami, jakich doznała, gdy w jej pobliżu wybuchła bomba zdetonowana przez terrorystę-samobójcę. Akurat przebywała w hali odlotów, wybierała się w podróż służbową do Genewy. Stamtąd miała relacjonować rozmowy rosyjsko-gruzińskie.
- opowiadała dziennikarka. Po chwili nastąpiła druga eksplozja, ludzie uciekali w popłochu, przewracali się o zabitych i rannych. Kedarva zaczęła robić zdjęcia. Wtedy spostrzegła siedzącą w fotelu ranną kobietę w żółtej poszarpanej kurtce. - .
Foto's van het moment na de explosies op #BrusselsAirport https://t.co/s4fiidz7Yd (door Ketevan Kardava/AP) pic.twitter.com/PLGcWUOyAV
— De Morgen (@demorgen) 22 marca 2016
Fotografię oszołomionej kobiety opublikowały dzienniki na całym świecie. Stała się ikoną zamachów w Brukseli. Ketevan Kedarva nie zdążyła nawet zapytać, jak się nazywa. Jak przyznaje w rozmowie z magazynem "Time", ma nadzieję, że nic jej się poważniejszego nie stało.