Gazeta powołuje się na czterech obecnych i byłych przedstawicieli amerykańskich władz, którzy jednak zastrzegają sobie anonimowość.
Według trzech z nich amerykańskie organy ścigania i agencje wywiadowcze przechwyciły tę komunikację mniej więcej w tym samym czasie, kiedy znaleźli dowód, że Rosja próbowała zakłócić wybory prezydenckie w USA, włamując się na serwer Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC).
odnotowuje "NYT", wskazując że przesłuchiwani w ostatnich tygodniach oficjele powiedzieli, że "do tej pory nie widzieli dowodu na taką współpracę".
przypomina amerykański dziennik.
Według przedstawicieli władz, na których powołuje się "NYT", kontakty z rosyjskimi służbami nie ograniczały się do osób pracujących przy kampanii Trumpa; mieli je również inni jego współpracownicy. powiedzieli "NYT" przedstawiciele amerykańskich władz, którzy zastrzegają swoją anonimowość ze względu na trwające i utajnione śledztwo w tej sprawie.
Według nich jednym z doradców Trumpa, którego rozmowy przechwycono, był Paul Manafort. Przez kilka miesięcy kierował jego kampanią i pracował jako konsultant polityczny na Ukrainie. Przedstawiciele władz, na których powołuje się "NYT", nie chcieli ujawnić innych nazwisk współpracowników Trumpa.
Rejestr połączeń i przechwycona komunikacja są częścią większego zbioru informacji, przesiewanego przez FBI, które bada powiązania między współpracownikami Trumpa a rosyjskim rządem, a także włamanie do DNC - podały federalne organy ścigania. I dodały, że w ramach swojego dochodzenia FBI uzyskało dane bankowe i dane dotyczące podróży, a także przeprowadziło wywiady.
"NYT" podaje, że Manafort, który nie został o nic oskarżony, odrzucił we wtorek w rozmowie telefonicznej relacje przedstawicieli amerykańskich władz, na których powołuje się gazeta. powiedział. Zaprzeczył, by "kiedykolwiek świadomie rozmawiał z agentami rosyjskiego wywiadu" i by "kiedykolwiek był zaangażowany w cokolwiek, co ma coś wspólnego z rosyjskim rządem czy administracją Putina, ani innymi sprawami, wokół których toczy się obecnie dochodzenie". I na koniec dodał: "Nie jest tak, że ci ludzie noszą plakietki z napisem: Jestem agentem rosyjskiego wywiadu".
zauważa nowojorski dziennik.
Rozmówcy gazety nie chcieli ujawniać wielu szczegółów, w tym, co było przedmiotem przechwyconych rozmów, tożsamości przedstawicieli rosyjskiego wywiadu, którzy brali w nich udział, ani ilu doradców Trumpa rozmawiało z Rosjanami. Nie jest również jasne, czy rozmowy te miały cokolwiek wspólnego z samym Trumpem - odnotowuje "NYT".