1 Czy Donald Tusk jest dobrym przewodniczącym Rady Europejskiej?

Przewodniczący RE to nowe stanowisko w strukturach europejskich, którego formuła wciąż się wykuwa. Nie jest pomocny w tym względzie Traktat o Unii Europejskiej (tzw. traktat lizboński), na mocy którego stanowisko zostało utworzone. Jego zapisy mówią, że szef RE "przewodniczy Radzie i prowadzi jej prace" oraz wspomaga osiąganie spójności i konsensusu w RE". Krótki okres istnienia stanowiska sprawia, że nie ma tła, na którym można byłoby ocenić działalność Tuska. Wcześniej funkcję pełnił bowiem tylko jeden polityk – Herman van Rompuy – zwany "belgijskim okrętem podwodnym" przez wzgląd na swój zakulisowy sposób działań.
Siłą rzeczy na tym polega większość pracy przewodniczącego RE, ale po krótkim okresie adaptacji – i w odróżnieniu od swojego poprzednika – Tusk zaczął mocniej akcentować własne stanowisko. Było to widoczne zwłaszcza podczas kryzysu migracyjnego, kiedy krytyką planu relokacji uchodźców zderzył się z kilkoma europejskimi liderami, w tym z Angelą Merkel i Jeanem-Claude’em Junckerem. Jak pisał portal Politico, zachodni dyplomaci oceniali wtedy Tuska słabo, m.in. za to, że za bardzo promuje poglądy z naszej części Europy.
On wyczuł jednak, że nastroje w Europie zmieniają się pod wpływem brexitu i kryzysu migracyjnego. W wystąpieniach zaczął podkreślać, że "więcej Unii" nie zawsze jest odpowiedzią na bolączki wspólnoty, a zwolenników takiego działania oskarżył o sprzedawanie utopii – co jeszcze kilka lat temu zostałoby w Brukseli uznane za herezję. Były premier postawił na realizm, czyli Unię bez projektów o bezgranicznej ambicji, ale za to z możliwymi do osiągnięcia i przedstawienia Europejczykom jako sukcesy. Temu służył ubiegłoroczny szczyt unijnych przywódców w Bratysławie, gdzie przyjęta została realistyczna mapa drogowa dla UE. Paradoksalnie w tym kontekście bliżej mu do Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbána niż do Jeana-Claude’a Junckera.
Reklama

2 W czyim interesie jest, aby były premier pozostał na stanowisku?

Biorąc pod uwagę klimat w Brukseli i toczącą się wciąż dyskusję o przyszłości Unii – w interesie wszystkich. Wspólnota nie potrzebuje kolejnego sporu, tym razem dotyczącego personaliów, bo trapi ją wiele innych problemów. 2,5 roku na stanowisku pozwoliło Tuskowi poznać wszystkich europejskich liderów, a jest ich sporo. To bezcenny kapitał w sytuacji, kiedy do obowiązków przewodniczącego RE należy koordynacja polityki 27 stolic. Z instytucjonalnego punktu widzenia zmiana szefa zawsze powoduje pewien bezwład, a tego Unia potrzebuje teraz najmniej, zwłaszcza w kontekście nadchodzących negocjacji w sprawie brexitu. Co prawda Wspólnota wyznaczyła do tego celu swojego negocjatora, ale poparcie polityczne dla umowy będzie organizował przewodniczący RE. Zmiana oznaczałaby też otwarcie politycznej licytacji między grupami partyjnymi. Innymi słowy przedłużenie kadencji Tuska jest najmniej kłopotliwym wyjściem z sytuacji. Charakterystyczne, że nawet szefowie państw Grupy Wyszehradzkiej nie kwapili się, by pozycję Tuska podważać.

3 Jakie zarzuty do jego kandydatury ma PiS?

Ich listę zawiera uchwała, którą niedawno przyjął komitet polityczny PiS. Przewodniczącemu RE zarzuca się w niej m.in. łamanie zasady neutralności wobec państwa członkowskiego, angażowanie się w akcje organów UE skierowane przeciwko Polsce, popieranie opozycji, a także rozwiązań nieakceptowanych przez polski rząd (w tym relokacji uchodźców). Trudno z którymkolwiek z tych zarzutów się zgodzić, bo Tusk zachowywał się bardzo ostrożnie w kwestii napięć na linii Bruksela – Warszawa. Owszem, na rozdaniu Europejskich Nagród Filmowych we Wrocławiu powiedział, że podważanie europejskiego modelu demokracji naraża nas na strategiczne ryzyko, ale trudno uznać to za stronniczość. Co więcej, dystansował się do procedury praworządności, a trudno pomyśleć o innych działaniach "skierowanych przeciw Polsce". W kwestii relokacji uchodźców zaś przewodniczący RE wyrażał sceptycyzm nawet na kilka godzin przed kluczowym szczytem w czerwcu 2015 r. Później wielokrotnie wspominał, że nieograniczona migracja nie jest możliwa.

4 Jakie są szanse Jacka Saryusz-Wolskiego?

– Trwają rozmowy dyplomatyczne i jednym z możliwych wariantów jest, że Jacek Saryusz-Wolski zostanie szefem Rady, i to ku temu idzie – mówi Karol Karski, eurodeputowany PiS. Tyle że nawet osoby przychylne tej kandydaturze dają większe szanse Tuskowi. Zwłaszcza że od wczoraj Saryusz-Wolski nie jest już członkiem Europejskiej Partii Ludowej. Zrezygnował z członkostwa, bo jego usunięcie z PO nie skutkowało usunięciem z EPL. W ten sposób ubiegł prawdopodobnie decyzję szefostwa EPL, które domagało się od niego zrezygnowania z kandydowania na przewodniczącego Rady Europejskiej, grożąc wykluczeniem z partii. Gest Saryusz-Wolskiego ma praktyczne znaczenie, najważniejsze unijne funkcje rozdawane są według klucza partyjnego. Gdy Tusk zostawał przewodniczącym Rady, chadecy z EPL dogadywali się z socjalistami, teraz mają koalicję z liberałami. To oznacza, że wystąpienie z EPL jego szanse na zostanie przewodniczącym Rady zmniejsza.

5 Jak wygląda procedura wyboru?

Kwestia wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej na drugą kadencję jest w programie najbliższej Rady Europejskiej. Jak przewiduje art. 15 Traktatu o Unii Europejskiej, jest on wybierany większością kwalifikowaną, czyli musi się za nim opowiedzieć co najmniej 55 proc. państw UE, które zamieszkuje 65 proc. głosów, a więc co najmniej 16 państw. Nie tylko sprzeciw, ale i wstrzymanie się od głosu traktowane jest jako głos przeciw. Teoretycznie do końca marca może być zastosowana inna procedura wywodząca się z Traktatu z Nicei, tj. liczenia wg wagi głosów. Ogółem Rada dysponuje 352 głosami, a każdemu z państw przyznano odpowiednią liczbę głosów. Np. Niemcy, Brytyjczycy, Francuzi i Włosi mają ich po 26, a Polacy i Hiszpanie po 27, z kolei Malta tylko 3. W tym przypadku większość kwalifikowana wynosi 260 głosów.
Ale do tej pory nie trzeba było obliczać większości, gdyż i pierwszego przewodniczącego Rady Hermana van Rompuya, i Donalda Tuska wybrano w konsensusie. Wobec sprzeciwu rządu Polski zapewne dojdzie do głosowania.