oświadczył Martello w opublikowanej w sobotę rozmowie z włoską agencją prasową ANSA.
Podkreślił, że siły bezpieczeństwa na wyspie są bardzo liczne, a mimo to „w ośrodku jest 180 Tunezyjczyków, z których wielu udaje się spokojnie unikać kontroli; biwakują i żyją na ulicach”. - zaapelował burmistrz.
Martello opisał następnie panującą w miasteczku sytuację:
- oświadczył burmistrz wyspy, która od lat jest symbolem kryzysu migracyjnego w Europie.
Martello poinformował, że na Lampedusie dochodzi do kradzieży wina, żywności i ubrań w sklepach. - dodał. Jego zdaniem nie można zapanować nad tą sytuacją, a sprawcy tych czynów to „przestępcy, którzy muszą trafić do więzienia”.
Burmistrz Martello rządzi Lampedusą od czerwca. W latach 90. pełnił ten urząd przez dwie kadencje. Podobnie jak jego poprzedniczka Giusi Nicolini, wielokrotnie nagradzana we Włoszech i za granicą za gościnność i otwarcie wobec migrantów, wywodzi się z centrolewicy. Po wygranej w wyborach zapowiedział, że wyspa nadal będzie gościnna, ale jednocześnie podkreślił, że wszystko się zmieni.