Autor artykułu Matthias Drobinski wylicza przypadki gwałtów i molestowania seksualnego z ostatnich dni: gwałt na 16-latce dokonany na ulicy przez dwóch Afgańczyków w Górnej Bawarii, próbę gwałtu na kobiecie uprawiającej jogging w Rosenheim i molestowanie przez azylantów młodych kobiet w Bambergu.

Reklama

Dziennikarz zaznacza, że migranci stanowią 2 proc. ludności Bawarii i 18 proc. podejrzanych o tego rodzaju przestępstwa. Jego zdaniem podane liczby "wytrącają z równowagi". Zastrzega, że wbrew temu, co twierdzi Herrmann, nie można ich przenosić na cały kraj i ostrzega, że upublicznianie podobnych statystyk podyktowane jest politycznymi interesami.

Zdaniem Herrmanna podane liczby odzwierciedlają sytuację w całych Niemczech. 24 września w Niemczech odbędą się wybory do Bundestagu.

Drobiński zwraca uwagę, że w tym roku zaostrzeniu uległo prawo o niedozwolonych czynach seksualnych, co oznacza, że obecnie za przestępstwa uznaje się czyny, które rok temu nie podlegały karze.

"SZ" podkreśla, że z wyjątkiem Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) brak jest materiału porównawczego z innych landów. Z danych NRW wynika, że liczba gwałtów zmalała. Od sierpnia 2016 do stycznia 2017 roku zgłoszono 95 przypadków, a od stycznia do lipca tego roku 63.

Kryminolog z uniwersytetu w Muenster Christian Walburg wyraził opinię, że tendencja wzrostowa w przypadku gwałtów i przymuszania do czynności seksualnych jest widoczna i nie powinna być kwestionowana. O ile liczba Niemców podejrzanych o gwałt pozostała na niemal identycznym poziomie w 2016 roku w porównaniu z 2015 rokiem (3944 do 3966), to liczba cudzoziemców podejrzanych o takie przestępstwa zwiększyła się z 1952 do 2512, a więc z 33 do 38 proc.

Widoczny wzrost jest w dużej mierze spowodowany przez samych uchodźców - powiedział Walburg. Jak dodał, wielu z nich to młodzi mężczyźni, którzy niezależnie od pochodzenia zawsze popełniają najwięcej przestępstw. Wielu z nich doświadczyło przemocy od innych i jest przyzwyczajonych do odpowiadania przemocą, a dla niektórych kobiety bez męskiego towarzystwa są zwierzyną łowną - ocenił.

Reklama

Uchodźcy są "nadreprezentowani" w przypadku przestępstw popełnianych grupowo i w miejscach publicznych, na ulicy - zauważa Walburg. Wzbudza to jego zdaniem lęk w społeczeństwie, chociaż w rzeczywistości więcej gwałtów popełnianych jest w rodzinach i związkach partnerskich.

Jak dodaje, o ile w przypadku aktów przemocy sprawcami i ofiarami są najczęściej uchodźcy, o tyle w przypadku gwałtów ofiarą są często miejscowe kobiety.

Nie można bagatelizować tego zjawiska - podkreśla Walburg, zastrzegając, że uchodźcy popełniają zaledwie 1,3 proc. wszystkich przestępstw. Kryminolog zwraca uwagę, że uciekinierzy przebywają miesiącami bezczynnie w ośrodkach bez żadnej perspektywy życiowej, co wzmaga ich agresję. Konieczne są jego zdaniem szybkie decyzje, aby wiedzieli, czy mogą zostać, czy muszą wyjechać.