Dziennik Gazeta Prawana logo

Liderka Birmy, Aung San Suu Kyi, na politycznym zakręcie. REPORTAŻ

22 listopada 2017, 08:59
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Aung San Suu Kyi
Aung San Suu Kyi/PAP/EPA
Liderka Birmy Aung San Suu Kyi jest na politycznym zakręcie. Narasta krytyka ze strony Zachodu z powodu polityki rządu wobec uchodźców Rohingja. Jednocześnie musi liczyć się z armią i birmańską opinią publiczną. Zdecydują negocjacje w Naypyidaw - mieście zbudowanym przez juntę.

Na rondzie Kwiatu Lotosu kierowca skręca w lewo. Idealnie plaska, asfaltowa droga o czterech pasach ruchu w jedną stronę nagle przechodzi w dziesięć pasów. tłumaczy PAP Ko Zay Ya, który klimatyzowanym samochodem rozwozi klientów po Naypyidaw, stolicy Birmy.

W Naypyidaw cztery pasy w jedną stronę to norma, a niewiele mniej jest dróg siedmio- i ośmiopasmowych. - mówi Ko Zay Ya, powtarzając plotkę o ostrożnych generałach, którzy na wypadek puczu trzymali samoloty przygotowane do ucieczki.

W przeciwieństwie do wiecznie zatłoczonego Rangunu nowa stolica Birmy, która powstała w 2005 roku za czasów panowania junty wojskowej, wygląda jak miasto duchów. Po drogach otoczonych lasem gnają pojedyncze pojazdy. Brakuje pieszych, bo budynki rządowe, bazary, osiedla dla urzędników i hotele dzielą wielokilometrowe dystanse.

tłumaczy PAP Soe Tint Naing, który jest niezależnym konsultantem obsługującym japońskie delegacje. - przyznaje.

- mówi Subir Bhaumik, wieloletni korespondent BBC w regionie, dodając, że prawdopodobnie sporo więcej niż szacowane 4 mld USD.

Jego zdaniem miasto zbudowane dla ludzi władzy pokazuje, jak armia postrzegała Birmę. podkreśla, przypominając, że zagwarantowała sobie jedną czwartą posłów w parlamencie oraz kontrolę nad resortami siłowymi.

- podkreśla doświadczony dziennikarz. - ocenia, wspominając o setkach tysięcy Rohingjów uciekających z Birmy do Bangladeszu. W obozach uchodźców w stanie Koks Badźar mieszka obecnie ponad 600 tys. ludzi.

- podkreśla Naing. dodaje.

Zdaniem Nainga przywódczyni kraju, a zwłaszcza jej partia mogą tracić na popularności. ocenia.

Jego zdaniem ugodowa postawa wobec Rohingjów, postrzeganych przez większość Birmańczyków jako nielegalni imigranci z Bangladeszu, byłaby zgubna.

- mówi PAP 40-letni Khaing Kywe, który razem z rodziną przyszedł modlić się w największej pagodzie w Naypyidaw. Świątynia jest repliką słynnej pagody Shwedagon w Rangunie.

- zaznacza mężczyzna, który prowadzi biznes turystyczny. dodaje.

Na wtorkowej konferencji prasowej podczas szczytu Azja-Europa Aung San Suu Kyi zapewniła, że rząd Birmy w prowadzonych właśnie rozmowach z Bangladeszem chce szybko rozwiązać sprawę uchodźców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj