Finlandia, która dzisiaj obchodzi 100. rocznicę uzyskania niepodległości, może mieć powody do zadowolenia. Gdy 6 grudnia 1917 r. ogłaszała niezależność od ogarniętej rewolucyjnym chaosem Rosji Radzieckiej, była jednym z najbardziej zacofanych gospodarczo obszarów w Europie. Dziś to jedno z najzamożniejszych , a przy tym najbardziej egalitarnych, stabilnych, innowacyjnych państw świata. I nie zmieniają tego nawet obecne problemy gospodarcze, z jakimi mierzyć musi się rząd w Helsinkach.
Najlepszą miarą sukcesu Finlandii jest jej pozycja w różnych międzynarodowych rankingach i to nie tylko mierzących PKB na jednego mieszkańca (choć i tu 15. miejsce na świecie według Międzynarodowego Funduszu Walutowego jest wynikiem bardzo dobrym). W najnowszej klasyfikacji państw zagrożonych upadkiem (Fragile States Index) sporządzanym przez think-tank Fund for Peace i magazyn "Foreign Policy" Finlandia zajmuje ostatnie miejsce spośród 178., co oznacza, że jest najstabilniejszą gospodarką na świecie. Z kolei w rankingu kapitału ludzkiego opracowanym przez Światowe Forum Gospodarcze zajmuje pierwsze miejsce. W klasyfikacji tej samej instytucji mierzącej konkurencyjność gospodarek jest na 10. pozycji.
Według World Justice Project zajmuje trzecie miejsce na świecie pod względem rządów prawa. Także trzecią pozycję ma w dziedzinie przestrzegania wolności prasy (według Reporterów bez Granic) i najmniejszej korupcji (ranking Transparency International). Wreszcie 19. miejsce na świecie w rankingu wolności gospodarczej Heritage Foundation i dziennika "The Wall Street Journal" i 13., jeśli chodzi o łatwość prowadzenia biznesu według Banku Światowego. Do tego jeszcze miejsce w ścisłej czołówce w badaniu PISA mierzącym jakość nauczania.
komentuje w rozmowie z DGP prof. Katarzyna Wojan, kierownik Pracowni Języka, Kultury i Gospodarki Finlandii na Uniwersytecie Gdańskim.