Wypowiedź spodobała się między innymi antyunijnemu i antyimigranckiemu ugrupowaniu Alternatywa dla Szwecji, dodaje Gazeta.pl.
Tarczński doprecyzował, że . A do szwedzkich polityków zwrócił się:
Mój komentarz dla szwedzkich mediów w sprawie pomocy dzielnych, polskich strażaków dla płonącej Szwecji...
— Dominik Tarczyński (@D_Tarczynski) 22 July 2018
Polecam! https://t.co/EYQSC7XzX5
Tymczasem Komendant główny PSP gen. brygadier Leszek Suski wyjaśnił, że pomocy takiej jak ta, którą Polacy udzielą Szwedom, państwa udzielają sobie nawzajem na podstawie umów bilateralnych, a jeśli chodzi o państwa członkowskie UE, istnieje tzw. Europejski Mechanizm Ochrony Ludności. Jest on systemem międzynarodowej pomocy ratowniczej nadzorowanym i organizowanym przez Dyrekcję Generalną ds. Pomocy Humanitarnej i Ochrony Ludności (DG ECHO) Komisji Europejskiej. System ma wspierać państwa, które zostały dotknięte katastrofą wymagającą międzynarodowej interwencji ratowniczej.
W systemie wykorzystywane są specjalistyczne grupy ratownicze tworzone przez kraje członkowskie Mechanizmu (28 krajów członkowskich UE oraz Islandię, Norwegię, Czarnogórę, Macedonię i Turcję)
W akcji gaszenia pożarów w Szwecji biorą udział głównie ratownicy z województwa zachodniopomorskiego i wielkopolskiego (po 65 strażaków i po 20 wozów z każdego z tych województw). Dodatkowo wspierają ich strażacy z Mazowsza i Komendy Głównej PSP (9 ratowników i 4 samochody). Misja planowana jest na okres do 14 dni. W tym czasie polscy strażacy będą samowystarczalni pod względem logistycznym (zabrali własne namioty, wyżywienie i paliwo) oraz medycznym (w skład grupy wchodzą ratownicy medyczni).
Pożary lasów w Szwecji są spowodowane wysokimi temperaturami nietypowymi dla Skandynawii i małą ilością opadów.