"Wiedomosti" przypominają, że w przypadku manewrów odbywających się w europejskiej części Rosji ich skalę ograniczają porozumienia pomiędzy Moskwą a NATO. "Manewry na Wschodzie pozwalają na to, by nie ograniczać skali oraz ćwiczyć zadania z przygotowania bojowego w przypadku wielkiej wojny" - dodaje dziennik, powołując się na opinię orientalisty Wasilija Kaszyna z Rosyjskiej Akademii Nauk.

Reklama

- Pomimo tego, gdzie odbywają się ćwiczenia, są one przede wszystkim sygnałem dla Zachodu - ocenił w rozmowie z gazetą szef Instytutu Ocen Strategicznych Aleksandr Konowałow. Zdaniem tego eksperta otwarte pozostają pytania o celowość tak kosztownych manewrów i o prawdopodobieństwo ćwiczonych scenariuszy wielkiej wojny i przygotowań do niej.

"Wiedomosti" podkreślają, że czas i częściowo miejsce przeprowadzenia manewrów Wostok-2018 (Wschód-2018) zbiegają się z 4. Wschodnim Forum Gospodarczym trwającym we Władywostoku, na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Jeden z wykorzystywanych podczas ćwiczeń poligonów leży zaledwie 80 km od Władywostoku. "To nie najlepszy akompaniament do negocjacji o bardzo ważnych kwestiach targowo-handlowych", który "raczej nie zainspiruje potencjalnych inwestorów, przede wszystkim Japończyków" - zauważa dziennik.

"Prawdopodobnie rosyjskie ministerstwa spraw zagranicznych i obrony nie koordynują swoich działań wystarczająco ściśle, aby uzgodnić przeniesienie któregoś z wydarzeń lub też po prostu nie przywiązują wagi do takiej zbieżności. Oczywiście, nie jest wykluczone, że Kreml po raz kolejny daje znać Tokio, że nie należy oczekiwać ustępstw w kwestiach terytorialnych" - oceniają "Wiedomosti".

Rosja i Japonia z powodu sporu terytorialnego o Wyspy Kurylskie nie podpisały do tej pory traktatu pokojowego po II wojnie światowej. W środę Putin zaproponował na forum we Władywostoku japońskiemu premierowi Shinzo Abemu, aby kraje zawarły traktat do końca 2018 r. "bez warunków wstępnych".

Reklama