Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosyjski ekspert sugeruje powody konfliktu z Ukrainą. Ostrzega też przed "zimową kampanią" Moskwy

27 listopada 2018, 16:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Most nad Cieśniną Kerczeńską
Most nad Cieśniną Kerczeńską/PAP/EPA
Powodem nadzwyczaj niebezpiecznego konfliktu, do którego doszło między Rosją i Ukrainą w Cieśninie Kerczeńskiej, jest budowa bazy ukraińskiej marynarki wojennej w Berdiańsku, nad Morzem Azowskim - ocenia znany rosyjski ekspert wojskowy Paweł Felgenhauer.

Na łamach wtorkowego wydania niezależnej "Nowej Gaziety" Felgenhauer przypomina, że Ukraina w celu ochrony swej bazy tworzonej w Berdiańsku przerzuca tam kutry wojskowe budowane w Mikołajowie. - pisze ekspert.

Jak zauważa, okręty NATO są zdolne do działania w płytkich wodach Morza Azowskiego i wyposażone w nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej. Ich obecność utrudniłaby lub uniemożliwiłaby obecną rosyjską praktykę, jaką jest przerzucanie z Morza Kaspijskiego na Morze Czarne i Śródziemne jednostek uzbrojonych w pociski manewrujące Kalibr.

Felgenhauer zwraca uwagę na ogromne znaczenie południowo-zachodniego kierunku strategicznego. Są to obszary Kaukazu, Krymu, Morza Czarnego oraz bazy Rosji w Syrii. Ów kierunek strategiczny- pisze ekspert. Tymczasem - dodaje -

Komentator "Nowej Gaziety" wskazuje, że prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, decydując się na wprowadzenie stanu wojennego, powołał się nie tylko na incydent w Cieśninie Kerczeńskiej. Poroszenko wskazał również na "dane wywiadowcze o możliwości ofensywy sił rosyjskich czy prorosyjskich na południowej flance frontu w Donbasie, w celu zajęcia Mariupola i Berdiańska".

Jak przypomina Felgenhauer, już w 2015 roku - a więc po aneksji Krymu przez Rosję - w NATO i Pentagonie dyskutowano właśnie o możliwości takiej ofensywy, której celem miałoby być przebicie "korytarza lądowego na Krym".

- pisze Felgenhauer.

Jego zdaniem nie można wykluczyć, że w najbliższym czasie może rozpocząć się

Rozważając taką sytuację, ekspert ocenia, że operacja mogłaby ograniczać się do odcinka wybrzeża do Berdiańska lub też sięgać dalej - aż do Melitopola i miejscowości Czonhar nieopodal Krymu. jednak nie zdecyduje się na - pisze Felgenhauer. Jak przypomina, nawet w czasach ZSRR takiego embarga nigdy nie wprowadzono.

Ekspert ocenia, że jednostki ukraińskie, które próbowały przedostać się na Morze Azowskie i dopłynąć do Mariupola, . W jego ocenie rosyjscy pogranicznicy otworzyli ogień do okrętów "przy braku jakiegokolwiek zagrożenia z zewnątrz".

Strona rosyjska twierdzi, że nie zgłoszono jej w należytym trybie wniosku o zezwolenie na przepłynięcie okrętów pod mostem na Krym, jednak - jak zauważa Felgenhauer -. Jak ocenia, strona rosyjska mogła w niedzielę znaleźć sposób na to, by jednostkom ukraińskim umożliwić dostęp na Morze Azowskie czy też pozwolić im odpłynąć z powrotem do portu w Odessie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj