- Kto kwestionuje Nord Stream 2, staje się zależny od amerykańskiego gazu łupkowego albo chce wskrzesić energetykę jądrową - powiedział agencji dpa wiceprzewodniczący frakcji SPD w Bundestagu Matthias Miersch, oskarżając jednocześnie CSU o blokowanie w Bawarii rozwoju sektora odnawialnych źródeł energii (OZE).

Zdaniem socjaldemokraty, gaz jest ważnym "przejściowym źródłem energii" dla całej Europy. - Na tym przykładzie widać błądzenie czołowego kandydata CDU/CSU w Europie w kwestiach polityki energetycznej - ocenił Miersch, który należy do lewicowego skrzydła SPD.

We wtorkowym wywiadzie dla dziennika "Polska - The Times" Weber powiedział, że jest przeciwnikiem projektu NS2 i że nie jest on zgodny z interesami Unii Europejskiej. Budowa drugiej nitki gazociągu łączącego rosyjski Wyborg z niemieckim Greifswaldem jeszcze bardziej uzależnia UE od rosyjskich surowców. Weber, który jest kandydatem Europejskiej Partii Ludowej na szefa KE, zapowiedział, że wykorzysta wszystkie istniejące przepisy, żeby zablokować powstanie rurociągu.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w RFN 26 maja. Z sondażu przeprowadzonego dla dziennika "Bild" 11 kwietnia wynika, że ich zwycięzcą będzie chadecja, na którą chce głosować 29 proc. badanych. Drugie miejsce zajmą ex aequo Zieloni i SPD z 16-procentowym poparciem. Na narodowo-konserwatywną Alternatywę dla Niemiec (AfD) swój głos zamierza oddać 12 proc. Niemców. Liberalna FDP i postkomunistyczna, skrajnie lewicowa Die Linke mogą liczyć na zdobycie po 8 proc. głosów.

W Niemczech w wyborach europejskich nie obowiązuje próg wyborczy i w związku z tym szanse na swoich przedstawicieli w Brukseli i Strasburgu mają też inne drobne partie, takie jak satyryczna Die Partei, Piraci, czy neonazistowska NPD.