Dziennik Gazeta Prawana logo

Hunt do Johnsona: Nie bądź tchórzem. W Wielkiej Brytanii trwa walka o miejsce po May

24 czerwca 2019, 15:41
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Boris Johnson
Boris Johnson/PAP/EPA
Szef brytyjskiego MSZ Jeremy Hunt zaapelował w poniedziałek do swego rywala w walce o zastąpienie premier Theresy May Borisa Johnsona, by "nie był tchórzem" i zdecydował się na udział w debatach telewizyjnych w sprawie brexitu i programu dla Wielkiej Brytanii.

Będący zdecydowanym faworytem ekspertów Johnson od początku kampanii wyborczej stara się unikać konfrontacji z mediami, udzielając w ostatnich tygodniach jedynie po jednym wywiadzie prasowym i telewizyjnym i biorąc udział w dyskusji zorganizowanej przez telewizję publiczną BBC.

Polityk zapowiedział również, że w kolejnych tygodniach weźmie udział w dwóch kolejnych dyskusjach, organizowanych przez ITV i tabloid "The Sun", już po rozpoczęciu głosowania wśród członków partii, ale nie odpowiedział m.in. na zaproszenie telewizji Sky News.

Po starcie swojej kampanii Johnson był także krytykowany przez dziennikarzy za odmowę udzielenia jednoznacznych odpowiedzi na zadawane mu pytania, a w ostatnich dniach wielokrotnie odmówił odniesienia się do ujawnionej przez piątkowe wydanie dziennika "The Guardian" głośnej kłótni z młodszą o 24 lata partnerką Carrie Symonds; zaniepokojeni kłótnią sąsiedzi wezwali nawet policję, a nagranie konfliktu wyciekło do mediów.

W komentarzu dla "The Times" Hunt podkreślił w poniedziałek, że nie jest zainteresowany "prywatnym życiem Borisa", ale wskazywał, że członkowie Partii Konserwatywnej liczą na "uczciwe i otwarte" starcie między kandydatami, a nie "takie, w którym jedna strona próbuje uniknąć dokładnej analizy (swoich poglądów)".

- ostrzegł, oceniając później w rozmowie z BBC Radio 4, że jest to wręcz "niebywałym brakiem szacunku wobec członków Partii Konserwatywnej".

Sojusznicy Johnsona, m.in. minister zdrowia Matt Hancock, wskazywali jednak, że polityk weźmie udział w 16 spotkaniach wyborczych z sympatykami torysów, a oskarżenia o unikanie dyskusji odrzucił jako "kompletny nonsens". Format tych spotkań jest jednak taki, że obaj kandydaci nie występują na scenie jednocześnie, ale po sobie, więc nie debatują między sobą.

Hancock odniósł się także do kontrowersji wokół kłótni byłego szefa MSZ z partnerką, wskazując, że "nikt nie chciałby, aby jego kłótnie w środku nocy były podsłuchiwane". Z kolei była minister ds. rozwoju międzynarodowego Priti Patel oceniła wprost, że całe zajście było "politycznie motywowane" i dodała, że przywołuje to na myśl metody stosowane "w dawnym bloku wschodnim".

Wbrew medialnym spekulacjom o kryzysie w związku polityka media opublikowały w poniedziałek zdjęcia Johnsona z partnerką podczas weekendowego odpoczynku w hrabstwie Sussex, czemu towarzyszyły także deklaracje przyjaciół pary, że konflikt został zażegnany.

Jak dodano, 55-letni polityk planuje nawet wziąć ślub z 31-letnią Symonds, która zostałaby wówczas jego trzecią żoną. Na drodze do formalizacji związku stoi jednak rozwód z wieloletnią partnerką i matką czwórki jego dzieci, Mariną Wheeler.

Symonds byłaby pierwszą w historii nieślubną partnerką urzędującego premiera Wielkiej Brytanii. Dotychczas tylko raz szef rządu rozwiódł się w trakcie urzędowania i był nim trzeci książę Grafton Augustus FitzRoy w 1769 roku.

W cotygodniowym poniedziałkowym komentarzu dla dziennika "Daily Telegraph" Johnson nie odniósł się do tych doniesień, powtarzając jedynie ostrzeżenia przed "eksplozją demokracji", jeśli Wielka Brytania nie opuści Unii Europejskiej do końca października. Pisał, że to "niewiarygodne, rozwścieczające i haniebne", że nie doszło do tego w ciągu trzech lat od referendum z 2016 roku.

Cały kraj wyczekuje, aż to zrobimy - napisał Johnson, dodając, że panuje "zniecierpliwienie, które czuje się w powietrzu niczym wielką burzę w gorący czerwcowy dzień".

Nowego premiera Wielkiej Brytanii i lidera Partii Konserwatywnej wybierze korespondencyjnie około 160 tys. członków ugrupowania, którzy powinni otrzymać karty do głosowania w pierwszym tygodniu lipca. Czas na oddawanie głosów upływa późnym popołudniem 22 lipca, a wyniki powinny zostać ogłoszone następnego dnia, 23 lipca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj