Co więcej - podkreśla dziennik - cały świat mógł zobaczyć na własne oczy, że rząd federalny jest głęboko podzielony, gdy chodzi o kluczowe decyzje dotyczące spraw europejskich.
- pisze "Die Wielt".
- pyta komentator "Die Welt".
Podejmując decyzję o rezygnacji z uczestnictwa w życiu politycznym, jesienią ub.r. Merkel podkreślała, że była gotowa pozostać na stanowisku kanclerskim do 2021 r., ale "chciała sprawować urząd z godnością i również z godnością go opuścić".
Przedłużony brukselski weekend Angeli Merkel raczej nie będzie się kojarzyć z "godnością" czy okazaniem szacunku polityk, która po prawie 14 latach rządów przechodzi na emeryturę - pisze w komentarzu po zakończeniu szczytu unijnych przywódców "Die Welt".
- wylicza "Die Welt".
Autor komentarza redakcyjnego Torsten Krauel wskazuje też, że losy "drugiego kompromisu", na jaki przystała Merkel, a dotyczącego Ursuli von der Leyen też nie są w pełni zapewnione, bo ostatnie słowo będzie należeć do Parlamentu Europejskiego. Nie wiadomo, jak zachowają się socjaliści i demokraci. - czytamy w artykule.
Gazeta podkreśla, że z punktu widzenia Merkel nominacja von der Leyen jest próbą "ocalenia Europy". Ponadto, po raz pierwszy od ponad 60 lat po podpisaniu Traktów Rzymskich najważniejsze stanowisko w UE obejmie znów przedstawiciel Niemiec i tym razem będzie to najprawdopodobniej kobieta - pierwsza w historii Komisji Europejskiej" - zaznacza "Die Welt".
Ceną za ten kompromis - podkreśla dziennik - może być dalsze rozluźnienie koalicji z SLD, coś w rodzaju pauzy, a także odsunięcie w czasie takiej procedury obsadzania stanowisk w UE, która uwzględniałaby wolę wyborców wyrażoną w wyniku wyborów do PE.
Inaczej unijny szczyt oceniają Szwedzi. Nominacja niemieckiej minister obrony Ursuli von der Leyen na stanowisko szefa Komisji Europejskiej to chytra gra Angeli Merkel. Kanclerz Niemiec będzie mieć bowiem w UE swojego zaufanego człowieka - pisze w środę szwedzki dziennik "Dagens Nyheter".
Gazeta zastanawia się, czy to nie było celowe działanie ze strony Angeli Merkel, która w poniedziałek uzgodniła m.in. z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem kandydaturę holenderskiego socjaldemokraty Fransa Timmermansa, a dzień później zaproponowała jedną ze swoich najbliższych współpracowniczek. "Jeśli Ursula von der Leyen zostanie zaakceptowana przez europarlament, będzie szefem dla 33 tys. urzędników przygotowujących ustawy dotyczące 500 mln ludzi w 28 krajach" - pisze "Dagens Nyheter", podkreślając, że to "niezła" władza dla Niemiec.
Dziennik przypomina, że von der Leyen musi zostać zatwierdzona przez PE, a ten proces może być trudny. Minister obrony Niemiec nie była wcześniej wskazywana jako tzw. kandydat wiodący i w przeciwieństwie do Timmermansa nie brała udziału w kampanii na to stanowisko. Ponadto kandydaturą Niemki rozczarowani są socjaliści.
Szwedzki socjaldemokratyczny rząd popierał wcześniej na najważniejsze stanowisko w UE Timmermansa. "Oczywiście wolelibyśmy, aby szefem KE został socjaldemokrata, ale nominacja Ursuli von der Leyen to kompromis między grupami politycznymi oraz częściami Europy, dający balans między mężczyznami a kobietami na czterech najważniejszych stanowiskach w UE" - oświadczył szwedzki minister ds. UE Hans Dahlgren.