We wtorek 23 byłych ambasadorów Polski, m.in. Ryszard Schnepf, Iwo Byczewski, Piotr Nowina-Konopka, Jerzy Maria Nowak czy Andrzej Krawczyk, zrzeszonych w Konferencji Ambasadorów RP skierowało do prezydenta USA Donalda Trumpa list otwarty, w którym podkreślono, że przybywa on do kraju, który nie jest praworządny. "Pana mocny głos wzywający do tolerancji i wzajemnego poszanowania, a także przestrzegania postanowień konstytucji i innych praw, może mieć znaczenie historyczne" - ocenili byli ambasadorzy.

Reklama

"Polska osamotniona, otoczona nieprzyjaciółmi, skonfliktowana z sąsiadami i zdana – jak przed II Wojną Światową – wyłącznie na odległe geograficznie sojusze, to prosta droga do kolejnej katastrofy" - napisali byli ambasadorowie. "W tym kontekście rola +konia trojańskiego+, kraju dryfującego na obrzeża wspólnoty wolności i demokracji, dokąd spycha Polskę obecny rząd, jest dla nas i dla naszych sojuszników, w tym także USA, destrukcyjna. W naszym euroatlantyckim związku chcemy być poważnym i wiarygodnym partnerem. Partnerem gotowym także do poświęceń, ale nie wyłącznie klientem i wykonawcą zadań, które spójności NATO nie służą" - czytamy.

O list byłych ambasadorów Brudziński był pytany w TVP Info. - Jestem w stanie wymienić przynajmniej kilku ambasadorów, których czy to rodzice, czy osoby z ich otoczenia były bardzo mocno zaangażowane w walkę ze zbrojnym, niepodległościowym podziemiem. I tak to właśnie funkcjonowało, że te elity III RP bardzo silnie były zakorzenione w strukturach środowisk wywodzących się z tzw. elit komunistycznej bezpieki i sowieckich najemników przyniesionych tutaj na bagnetach radzieckiej armii, czy tzw. władzy ludowej - powiedział europoseł PiS.

To, że my spotkaliśmy się z takim atakiem i z taką - użyję tego określenia - wścieklizną po wygranych wyborach, z różnych środowisk, również z tych środowisk tzw. gmachu, czy absolwentów moskiewskiego instytutu im. Łomonosowa, czy tych wszystkich, którzy swoje kariery rozpoczynali za czasów niezapomnianego Andrieja Gromyki, to wszystko dzisiaj skutkuje takim antypolskim i antydemokratycznym, i antypatriotycznym - przepraszam za określenie - bluzgiem, który się wylewa - mówił Brudziński.

Zdaniem europosła PiS, z doraźnego, "dewastującego polską demokrację" sporu powinno się wyjąć bezpieczeństwo Polski. - Jest rzeczą oczywistą, że w relacjach między Polską a USA ten sojusz dot. naszego bezpieczeństwa powinien być sponad tego sporu wyjęty. A z czym mamy do czynienia? Nie ma żadnej świętości, dla obalenia rządu PiS ta - przepraszam za określenie - sitwa nie cofnie się przed niczym, są gotowi dewastować wszystko, tkankę, wspólnotę narodową, poczucie naszego bezpieczeństwa - dodał.

Reklama

Brudziński ocenił, że każdy, kto dzisiaj atakuje polski rząd, jest dla "tej sitwy bohaterem", niezależnie od tego, czy jest z Holandii, Rosji, czy Stanów Zjednoczonych. - Skąd ta wścieklizna, skąd ten atak? Bierze się tak naprawdę z jednego - myśmy, jako PiS przełamali tę dominującą od 1945 r. zasadę, że w Polsce może rządzić każdy, bo jest demokracja - najpierw była to tzw. demokracja ludowa, a później, po 1989 r. była to już w pewnym sensie demokracja ułomna - ale z jednym zastrzeżeniem, że będą to politycy wywodzący się z tych sitw, z tej kasty, natomiast jeżeli do władzy w sposób demokratyczny dochodzi PiS to aj waj! Faszyzm! Koniec demokracji! - powiedział europoseł PiS.

Prezydent Stanów Zjednoczonych przyleci do Polski 31 sierpnia wieczorem. 1 września weźmie w Warszawie udział w uroczystościach w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej - na pl. Piłsudskiego - obok prezydentów: Polski Andrzeja Dudy i Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera, Trump wygłosi przemówienie. 2 września będzie dniem dwustronnej wizyty prezydenta USA w Polsce. Odbędą się wówczas rozmowy w cztery oczy prezydentów Dudy i Trumpa, rozmowy plenarne delegacji, ponadto prezydent USA spotka się z premierem Mateuszem Morawieckim.

Karczewski o liście b. ambasadorów: Jest antypolski, to szkodzenie interesowi Polski

List byłych ambasadorów skierowany do prezydenta USA Donalda Trumpa jest listem antypolskim, to szkodzenie interesowi Polski - ocenił w środę marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Według niego, ci którzy podpisali się pod listem są "zupełnie oderwani od rzeczywistości".

Muszę państwu powiedzieć, że ci, którzy podpisali (list - PAP), są oderwani zupełnie od rzeczywistości. Zupełnie nie wiedzą, czego Polacy oczekują i jak Polacy oceniają to, co się dzieje w Polsce. I te sformułowania, które zostały tam zawarte, jak chociażby ograniczenie praw obywatelskich, ograniczenie wolności, jest po prostu wyssane z palca. Jest to stek kłamstw - podkreślił marszałek Senatu.

Miller: Dyplomaci powinni powstrzymywać się od emocji, które podważają wizerunek państwa polskiego

Miller powiedział w środę na konferencji prasowej w Kaliszu, że gdyby on był ambasadorem i ktoś zwróciłby się do niego, żeby podpisał taki list, to on by go nie podpisał. Jego zdaniem, dyplomaci powinni powstrzymywać się od emocji, które podważają wizerunek państwa polskiego.

- Dyplomaci powinni powstrzymywać się od emocji, które podważają wizerunek państwa polskiego – w ten sposób europoseł Leszek Miller skomentował list otwarty 23 byłych ambasadorów Polski do prezydenta USA Donalda Trumpa - powiedział.