"Tydzień temu Matteo Salvini wyglądał jak następny premier Włoch, ale teraz lider Ligi zmierza na polityczne manowce. Najbardziej interesujący polityk Włoch będzie musiał się przyglądać, jak lewica sprzecza się z Brukselą, próbując ożywić gospodarkę" - pisze w komentarzu redakcyjnym "WSJ".

Gazeta przypomina, że Liga zaczynała jako mniejszy partner koalicyjny, ale dzięki działaniom Salviniego jako ministra spraw wewnętrznych, których celem jest zatrzymanie nielegalnej imigracji, jest obecnie najbardziej popularnym ugrupowaniem we Włoszech. Salvini wycofał się z rządu i wezwał do przeprowadzenia przedterminowych wyborów, które zapewne by wygrał, ale - jak pisze "WSJ" - nie wziął pod uwagę tego, że establishmentowa i buntownicza lewica po latach ostrego krytycyzmu porozumieją się.

"To stracona szansa. Gospodarka tego kraju, z PKB o wartości 2 miliardów dolarów, od roku znajduje się na krawędzi poważnej recesji i jest zblokowana sporem budżetowym z Brukselą. Nikt nie wie dokładnie, jak nowy rząd odpowie, ale Salvini rozumiał, że najlepszą opcją dla Włoch jest wyjście z tych problemów i zaproponował w tym celu podatek liniowy. Salvini chciał walczyć z brukselską ortodoksją wysokich podatków, ale (premier Giuseppe Conte) sugeruje zbliżenie do Europy" - ocenia "WSJ".

Gazeta przewiduje, że Salvini nie pozostanie długo na uboczu. "Jeśli nowa lewicowa koalicja przyjmie oszczędnościową receptę UE, tworząc większy gospodarczy bałagan, Salvini może zjednoczyć opozycję i przejąć władzę z większym mandatem. To mógłby być najlepszy strzał Włoch w kierunku prowzrostowych reform od lat, ale na razie kraj musi poczekać" - konkluduje "WSJ".