- Kreml nie miał kontaktów z Moralesem ani z jego przedstawicielami. Jeśli chodzi o azyl, to nikt się o niego nie zwracał - powiedział rzecznik prezydenta Władimira Putina.

Kreml "apeluje do wszystkich o spokój" i ma nadzieję, że sytuacja w Boliwii będzie dalej rozwijać się w ramach prawa - podkreślił Pieskow. - Mamy oczywiście nadzieję, że to sami Boliwijczycy będą decydować o swoim losie, bez ingerencji jakichkolwiek krajów trzecich - zaznaczył rzecznik.

Wcześniej MSZ Rosji zarzuciło opozycji boliwijskiej "rozpętanie fali przemocy" i oceniło, że wydarzenia w tym kraju rozwijają się "według szablonu wyreżyserowanego przewrotu".

Jeden z przywódców opozycji antykremlowskiej w Rosji Aleksiej Nawalny w komentarzu na Twitterze nazwał Moralesa "dyktatorem, który naruszył konstytucyjne ograniczenia liczby kadencji" i zmuszony został do podania się do dymisji. "Jakże chciałoby się tak, jak w Boliwii!" - dodał Nawalny.

Natomiast szefowa wspieranej przez władze rosyjskie telewizji RT Margarita Simonjan oświadczyła, że Morales mógłby zostać prowadzącym na hiszpańskojęzycznym kanale jej stacji. Jako przykład Simonjan podała byłego przywódcę Ekwadoru Rafaela Correę, który prowadzi w hiszpańskojęzycznej RT talk-show o polityce.

Evo Morales oceniany był jako bliski sojusznik Rosji. Po raz ostatni gościł w Rosji i spotkał się z jej prezydentem w lipcu br. Obaj przywódcy wówczas wspólnie sprzeciwiali się ingerowaniu obcych państw w sprawy wewnętrzne ogarniętej kryzysem wewnętrznym Wenezueli.

Putin wskazywał po tych ostatnich rozmowach z Moralesem, że rosyjski Gazprom zainwestował pół miliona USD w rozwój branży naftowo-gazowej w Boliwii. Inny państwowy koncern z Rosji, Rosatom, zaangażował się w budowę w Boliwii Ośrodka Badań i Technologii Nuklearnych. Projekt ten przewidywał zlokalizowanie reaktora jądrowego na wysokości ok. 4 tys. m n.p.m. Wśród innych projektów budzących zainteresowanie firm rosyjskich Putin wymienił rozbudowę lotniska w Santa Cruz na wschodzie Boliwii i budowę tras kolejowych.