Przedwcześnie jest oczywiście twierdzić, że blok Północnoatlantycki zbliża się do okrągłej daty (jubileuszu-PAP) w pogrzebowym nastroju, ale władze NATO nie mają również wielu powodów do optymizmu - ocenia rosyjski dziennik rządowy. Jako "istotny" określa "spór o to, kto dalej powinien odpowiadać za bezpieczeństwo europejskie - sama Europa czy stratedzy z Waszyngtonu, a także pytanie o to, dokąd doprowadzi Europejczyków dążenie niektórych krajów Starego Świata do rozwijania własnego, pozablokowego sojuszu obronnego".

W komentarzu opublikowanym w czwartek na stronie internetowej gazeta ocenia, że prezydent USA Donald Trump "z ironią przygląda się" zabiegom krajów europejskich, których przywódcy "regularnie ogłaszają, że chcą rozwijać własną obronę równolegle do udziału w NATO". Politycy ci "zarazem nie robią niczego istotnego w kierunku, który deklarują" - kontynuuje "RG".

Kraje europejskie zdaniem gazety co pewien czas rozpoczynają "starą śpiewkę z apelami o przeprowadzenie kosmetycznych reform wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego". Nie zmienia to jednak najważniejszego, czym jest według "RG" ">zwierzęcy< strach nawet najbardziej wpływowych krajów europejskich (...) przed pozostaniem poza >stadem< i utratą poparcia ze strony Waszyngtonu".

W ocenie dziennika próby "przypomnienia Europejczykom, że mają interesy nieco różniące się od amerykańskich" podejmował prezydent Francji Emmanuel Macron, ale spotkał się z reakcją "niezadowolonego chóru" innych państw NATO.

Europejczycy "kategorycznie" nie chcą zrezygnować "z amerykańskiego parasola w ramach NATO" ani też rozpoczynać "samodzielnej geopolitycznej żeglugi" bez amerykańskiego wsparcia" - dodaje komentator.

We fragmencie na temat samych Stanów Zjednoczonych "RG" wybija wyniki sondażu przeprowadzonego przez Fundację Ronalda Reagana. Wskazuje, że 76 proc. respondentów poparło użycie przez Amerykę siły wojskowej poza granicami kraju, niezależnie od tego, czy istnieje bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, czy też nie. W tym samym sondażu 65 proc. ankietowanych poparło utrzymanie za granicą amerykańskich baz wojskowych. Dzisiaj naród o takich poglądach na wojnę i pokój określa strategię NATO i kształtuje listę przyjaciół i wrogów sojuszu - komentuje "Rossijskaja Gazieta".

Na szczycie w Londynie "nikt z jego uczestników nie zaryzykuje ogłoszenia, że nie zgadza się z generalną linią USA" - prognozuje dziennik. Ocenia też, że "Trumpa całkowicie urządza kieszonkowe NATO, gotowe walczyć i umierać za geopolityczne interesy Ameryki" i szczyt w Londynie będzie tego potwierdzeniem.