W piątek ma zostać ewakuowanych ponad 960 osób do zachodniego portu na południe od Melbourne.

Reklama

Jak podaje CNN premier stanu Daniel Andrews zaapelował do mieszkańców podobnych stref dotkniętych pożarem, aby również opuszczali swoje domy.

Władze stanu nowa Południowa Walia również proszą mieszkańców o opuszczenie miast, które znajdują się na drodze nasilających się pożarów. Na tę chwilę kilka miast zostało praktycznie spalonych. W całej nowej Południowej Walii zniszczonych zostało 1365 domów.

Skuteczną walkę z ogniem utrudniają wichury towarzyszące pożarom i temperatura przekraczająca 40 stopni Celsjusza.

Absolutne pierwszeństwo w naszym kraju ma dziś walka z ogniem i ewakuacja ludności w bezpieczne miejsca - oświadczył premier Australii Scott Morrison.

W nadmorskiej miejscowości Mallacoota w stanie Wiktoria na przygotowywaną w pośpiechu przez władze ewakuację oczekuje około 1 tys. stałych mieszkańców i 3 tys. turystów. W piątek mają oni zostać przewiezieni w bezpieczne miejsca. Ma to być pierwsza z wielkich ewakuacji z najbardziej zagrożonych pożarami rejonów Australii.

W czwartek ze względu na silne wichury ewakuowano z Mallacooty jedynie ciężko poparzonych i rannych. Na kilku drogach prowadzących z miasteczka, na których wznowiono ruch, panowały nadal bardzo trudne warunki - widzialność ograniczał gęsty dym.

Władze nowej Południowej Walii, gdzie spłonęło już 3,6 mln lasów - na ten stan przypada 70 proc. szkód wyrządzonych przez ogień - zarządziły także ewakuację Parku Narodowego Kościuszki. Powodem było zagrożenie, jakie stanowi dla parku ogień, który pochłonął już w okolicy 130 tys. ha buszu i upraw rolniczych.

Nie udaje się wciąż opanować pożarów pochłaniających duże obszary buszu wokół stolicy kraju, Canberry, oraz terytorium Tasmanii, wyspiarskiego stanu, gdzie walka z pożarami trwa wokół jego stolicy, miasta Hobart.