Putin nie zostawił suchej nitki na nikim: ani na opozycji skrajnie lewicowej, ani skrajnie prawicowej, ani nawet na centrowych liberałach. Wszyscy - zdaniem prezydenta Rosji - przyczynili się do tego, że Rosja nie jest imperium.

O ludziach z Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej Giennadija Zjuganowa powiedział, że "na przestrzeni dziesięcioleci kierowali Rosją, a w końcu lat 80. pozostawili ludzi bez najbardziej elementarnych usług i towarów: mięsa, cukru, soli i zapałek". Putin dodał, że swoją polityką przygotowali rozpad ZSRR.

O demokratach z partii Jabłoko czy z Rosyjskiego Sojuszu Ludowo-Demokratycznego powiedział, że są to ludzie, "którzy w latach 90. działali na szkodę społeczeństwa i państwa, obsługując interesy struktur oligarchicznych i trwoniąc narodowy majątek, i którzy uczynili z korupcji główny środek politycznej i ekonomicznej konkurencji".

Prezydent Rosji podkreślał, że to jego partia musi zdobyć większość. "Nie możemy dopuścić, aby Duma Państwowa przekształciła się w zgromadzenie populistów, sparaliżowane przez korupcję i demagogię" - podsumował.