Chiny rzuciły wyzwanie Stanom Zjednoczonym także w kosmosie. Chińska rakieta wyniosła niedawno na orbitę nigeryjskiego satelitę skonstruowanego przez inżynierów z Państwa Środka. Tak Pekin rozpoczął budowę własnego "kosmicznego klubu", który ma być jego zapleczem do rywalizacji z USA - pisał DZIENNIK.

Reklama

Nigeria, najludniejsze państwo Czarnego Lądu, swego pierwszego satelitę wystrzeliła w 2003 r. z rosyjskiego kosmodromu w Plesiecku. Drugiego - 13 maja - z kosmodromu Xichang w chińskiej prowincji Syczuan. "Było to pierwsze urządzenie zaprojektowane i zbudowane w całości przez chińskich inżynierów dla zagranicznego nabywcy" - obwieściła z dumą agencja Xinhua.

Państwowa firma Great Wall (Wielki Mur), która skonstruowała satelitę, pokonała w przetargu 20 konkurentów z całego świata. Zwycięstwo zapewniła jej gotowość rządu Chin do udzielenia Nigerii kredytu na dwie trzecie przedsięwzięcia wartego ponad 300 mln dol.! To zresztą tylko ułamek sumy, jaką chińskie banki już wsparły kraj będący jednym z większych dostawców ropy naftowej dla Państwa Środka.

"Budując wpływy polityczne w Afryce i Ameryce Południowej, Chiny z powodzeniem sięgają po metody, jakie niegdyś stosował ZSRR" - ocenia w rozmowie z DZIENNIKIEM Andriej Jonin z Centrum Analiz i Opracowań Strategicznych w Moskwie. "Oferują swoim partnerom szeroką pomoc, od budowania dróg i stadionów aż po wystrzeliwanie satelitów" - dodał.

Posiadanie własnych urządzeń na orbicie podnosi prestiż i pomaga krajom rozwijającym się dołączyć do rewolucji informatycznej. Na chińskie satelity są już chętni w Indonezji, Mongolii, Pakistanie, Peru oraz Tajlandii.

"Już w przyszłym roku na orbicie zostanie umieszczony satelita zbudowany przez Chiny dla Wenezueli" - mówi DZIENNIKOWI Brian Harvey, niezależny ekspert zajmujący programami kosmicznymi Rosji i Chin. Niewykluczone, że w najbliższych latach na ofertę Pekinu skuszą się także kraje Unii Europejskiej. W końcu Chiny to partner strategiczny Unii.

Według "New York Timesa" chińskie pragnienie budowy własnego klubu kosmicznego bierze się z marginalizowania tego kraju przez Stany Zjednoczone. Mimo ostatnich postępów chińskiego programu kosmicznego, jakim było m.in. wysłanie na orbitę pierwszego kosmonauty w 2003 r., Amerykanie unikają współpracy z Państwem Środka, obawiając się z jego strony szpiegostwa.

"To oczywiste, że Chiny to robią, ale nie odbiegają w tych działaniach od średniej światowej. Zresztą o to samo USA oskarżały kiedyś Związek Sowiecki, a przecież potem zaczęły ze sobą współdziałać" - przypomina Harvey. Na razie nie zanosi się na chińsko-amerykańską współpracę, bo Waszyngton nie ukrywa swoich obaw wobec rosnącej potęgi Państwa Środka.

W styczniu Biały Dom mocno napiętnował Pekin za przeprowadzenie w styczniu testu broni antysatelitarnej. W październiku 2006 r. prezydent George Bush zatwierdził nową Narodową Strategię Kosmiczną zakładającą m.in. utrzymanie roli wiodącego mocarstwa w przestrzeni kosmicznej.

Dokument poprzedziły publikacje w prasie fachowej, ostrzegające, że Chiny testują laser wysokiej mocy do oślepiania amerykańskich satelitów wywiadowczych nad swoim terytorium.