Conte wyjaśnił, że rząd pracuje obecnie nad decyzją, dotyczącą możliwości przemieszczania się między regionami. Jest ono teraz ograniczone w regionach uznanych za czerwone strefy, z których nie można wyjechać bez ważnego uzasadnionego powodu, ani nie wolno do nich wjechać.

Reklama

Szef rządu wyraził nadzieję, że jeśli sytuacja epidemiczna pozostanie taka, jak obecnie i nie ulegnie pogorszeniu, pod koniec listopada nie będzie już czerwonych stref.

Zdaniem premiera okres Bożego Narodzenia wymaga jednak wprowadzenia doraźnych kroków.

W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że powtórzy się sierpień, a na to nie możemy sobie pozwolić - oświadczył szef rządu, przywołując falę wyjazdów w szczycie sezonu letniego.

Nie można pozwolić na wszelkie okazje do życia towarzyskiego typowego dla okresu świątecznego. Nie możemy zgodzić się na masowe wakacje na śniegu - oświadczył Conte. Następnie zauważył: Wszystko, co kręci się wokół wakacji na śniegu, wymyka się spod kontroli.

Premier przekazał, że razem z przywódcami Francji i Niemiec, Emmanuelem Macronem i Angelą Merkel pracuje nad wspólnym europejskim protokołem w sprawie sezonu zimowego.

Nie można pozwolić na wakacje na nartach, nie możemy na to pozwolić - powtórzył.

O otwarcie stoków i całej infrastruktury narciarskiej apelują do rządu władze regionów na północy kraju.

Conte zaapelował również o ograniczenie spotkań podczas Świąt dodając zarazem: Wolny i demokratyczny kraj nie może wchodzić do domów i powiedzieć, ile osób może siedzieć przy stole.

Chcemy ograniczyć życie towarzyskie, ale umożliwić bardzo bliską nam tradycję wręczania podarków - stwierdził Conte. W jego ocenie nie ma sensu ograniczać godzin otwarcia sklepów.

Włoski premier zapowiedział też, że rząd postara się otworzyć szkoły przed Bożym Narodzeniem.

W kraju zamknięte są teraz przede wszystkim gimnazja dla uczniów II i III klasy oraz licea i technika.