Jak relacjonuje, w niedzielę rano, gdy szła na uniwersytet, przed akademikiem spotkała grupę kobiet, które według słów jednej z nich, zostały ewakuowane przez policję, bo do Kabulu przybyli talibowie i będą bić kobiety bez burek.
Opowiada, że wszystkie chciały wrócić do domów, ale nie mogły skorzystać z transportu publicznego, bo kierowcy nie wpuszczali ich do autobusów, nie chcąc brać odpowiedzialności za przewożenie kobiet. Jeszcze gorzej było z kobietami z akademika, które pochodzą spoza Kabulu, bo te w ogóle nie wiedziały, dokąd się udać. Dodaje, że stojący w pobliżu mężczyźni żartowali sobie z dziewcząt i kobiet, śmiejąc się z ich przerażenia.
- opisuje. - wskazuje.
latami - mówi cytowana przez "Guardiana" bohaterka.
"Widziałam przestraszone twarze kobiet"
Jak dodaje, wracając do domu przechodziła koło salonu piękności, gdzie robiła sobie manicure i zobaczyła, że front sklepu, który był ozdobiony pięknymi zdjęciami kobiet, został w ciągu nocy wybielony. - opowiada.
Mówi, że jako sierota borykała się z wieloma problemami finansowymi i żeby móc zdobyć wykształcenie, tkała dywany, ale miała wiele planów na przyszłość. - relacjonuje.
Jak mówi, w ostatnich miesiącach, kiedy talibowie przejmowali kontrolę nad kolejnymi prowincjami, setki ludzi uciekło ze swoich domów i przyjechało do Kabulu, aby ratować swoje żony i córki i mieszkają w parkach lub na wolnym powietrzu. Bohaterka opowiada, że wraz z innymi studentami starała się im pomóc, zbierając dla nich datki pieniężne, żywność i inne artykuły pierwszej potrzeby. Opowiada, że spotkała się z dramatycznymi historiami niektórych rodzin. Na przykład jedna z nich straciła syna na wojnie i nie miała pieniędzy na opłacenie taksówki do Kabulu, więc oddała swoją synową w zamian za transport. "Jak wartość kobiety może być równa kosztowi podróży?" - pyta.
- opisuje.