"Duży antyrządowy marsz odbył się w niedzielę w stolicy Polski, gdy obywatele, którzy przyjechali z całego kraju wyrazili sprzeciw wobec działań prawicowej władzy, która podmyła fundamenty demokracji i stworzyła obawy, że naród pójdzie śladami Węgier i Turcji na drodze do autorytaryzmu" - pisze "Washington Post", dodając, że według wyliczeń ratusza, w manifestacji udział wzięło ponad 500 tys. ludzi.

Reklama

"Ludzie chcieli wyrazić frustrację"

Z kolei amerykański polityczny dziennik "The Hill" dodaje, że tłumy pojawiły się nie tylko w Warszawie, ale też w Krakowie i w innych miastach. Ludzie - jak dodaje "The Hill" - chcieli wyrazić swoją frustrację wobec działań rządu, oskarżanego przez krytyków o łamanie demokracji w Polsce, kraju, który od dawna był przedstawiany jako model demokratycznych zmian po 1989.

"To ostatnia szansa"

"Uczestnicy marszu ostrzegali, że wybory to ostatnia szansa, by powstrzymać erozję demokracji, która nastąpiła pod rządami Prawa i Sprawiedliwości" - ocenia "Times of Israel". Gazeta przypomina, że PiS rządzi według popularnego scenariusza, który łączy wysokie wydatko socjalne, z konserwatyzmem i wsparciem Kościoła.

"Setki tysięcy demonstrantów pojawiły się na ulicach Warszawy, w 34 rocznicę pierwszych demokratycznych wyborów po drugiej wojnie światowej. Ten marsz to - jak twierdzi opozycja - test, czy jest w stanie odsunąć rządzących nacjonalistów" - komentuje Reuters.