Dziennik Gazeta Prawana logo

Awaria samolotu uziemiła premiera

7 października 2009, 14:17
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Nawet technika sprzysięgła się przeciw traktatowi lizbońskiemu. Czeski premier Jan Fischer miał wczoraj polecieć do Brukseli, by z szefami: Komisji Europejskiej, szwedzkiej dyplomacji i Parlamentu Europejskiego rozmawiać o ratyfikacji dokumentu przez Pragę. Jednak z powodu awarii samolotu Fischera politycy musieli ograniczyć się do wideokonferencji.

Oficjalnie Bruksela zapewnia, że nie chce naciskać na Czechów, ale . Nie przypadkiem do Brukseli został zaproszony akurat Fischer, a nie Vaclav Klaus, choć to właśnie .

Problemem jest jednak to, że . Po pierwsze, Fischer jest premierem tymczasowym, a przy tym politykiem znacznie mniejszego formatu niż Klaus, więc jak sam przyznaje, jego możliwości wpływania na głowę państwa są znikome.

Po drugie, Klaus jest człowiekiem absolutnie przekonanym o słuszności wszystkiego, co robi, . Wreszcie, każda próba naciskania czy szantażowania Czech - a to robił np. francuski prezydent Nicolas Sarkozy - tylko będzie dowodziła, że czeski prezydent ma sporo racji.

Klaus sprzeciwia się traktatowi, gdyż twierdzi, że , bo każdy, kto myśli i mówi niezgodnie z obowiązującą politycznie poprawną linią, jest natychmiast piętnowany.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj