Marcin Mastalerek wyszedł ze studia TVP Info, oburzony, że stacja pokazuje tylko Bronisława Komorowskiego, a ignoruje Andrzeja Dudę.Zapewnia jednak, że to był jednorazowy happening, a nie zapowiedź bojkotu. - tłumaczy swą decyzję w "Kontrwywiadzie" RMF FM.
CZYTAJ WIĘCEJ: Awantura na ekranie. Rzecznik PiS wyszedł ze studia>>>
Dodaje, że musiał to zrobić, bo gdyby nie zakończył rozmowy przed czasem, to nikt nie zwróciłby uwagi na to, ile razy pokazano kandydatów. - stwierdził.
Mastalerek pokazuje także, że spadek sondażowy Bronisława Komorowskiego i wzrost poparcia dla Andrzeja Dudy, to dobra prognoza na przyszłość i duże szanse na zwycięstwo. - stwierdził.
Rzecznik PiS opowiadał też o zmianach w ustawie o referendum. Tu jednak dał się zapędzić w kozi róg. PiS planuje bowiem wprowadzić zasadę, że jeśli milion Polaków podpisze się pod wnioskiem o referendum, to plebiscyt musi się odbyć. Konrad Piasecki zapytał wiec, co zrobiłoby PiS, gdyby zwołano referendum w sprawie złagodzenia ustawy antyaborcyjnej i zwolennicy liberalizmu wygraliby je. Poseł PiS uznał, że to czysta , bo taki wynik nie byłby możliwy.
ZOBACZ TAKŻE: Giertych kpi z posła Mastalerka: Przejechał 40 tys. km. bez samochodu>>>