O tragedii poinformował mężczyzna, członek rodziny zabitych. "Na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna, który poinformował, że jest członkiem rodziny, próbuje dostać się do jednego z mieszkań w Skawinie i nie może się do niego dostać, mimo że cały czas słyszy dzwoniące telefony" - mówiła na antenie Polsat News podkom. Iwona Szelichowicz z małopolskiej policji.
Policja znalazła na miejscu 4 ciała
Na miejsce natychmiast wezwano służby, przyjechała policja i straż pożarna. Funkcjonariusze siłowo weszli do mieszkania, gdzie znaleziono cztery ciała. Ze wstępnych ustaleń wynika, że doszło do rozszerzonego samobójstwa. Ofiary to młode małżeństwo 27-letnia kobieta i 35-letni mężczyzna, ich 8-dniowe dziecko oraz 59-letnia babcia dziecka.
Rany zadane ostrym narzędziem
"W policyjnych bazach ci ludzie nie figurują. Nigdy nie było w tym mieszkaniu żadnych policyjnych interwencji, nie była prowadzona również procedura Niebieskiej Karty. Po rozpytaniu sąsiadów nie uzyskaliśmy informacji, aby ci młodzi ludzie, to małżeństwo, wszczynało jakieś burdy, jakieś awantury. Ciała będą skierowane na sekcję. Tutaj kluczowa będzie też odpowiedź na pytanie, w jaki sposób doszło do śmierci tych czworga osób, jaki był mechanizm tej śmierci" - powiedziała podinsp. Katarzyna Cisło w rozmowie z RMF FM. "Ciała miały obrażenia zadane najprawdopodobniej ostrym narzędziem, więc jednym z naszych tropów jest rozszerzone samobójstwo" - dodała.
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.