Pasionek przez lata pracował w katowickiej prokuraturze. Tam prowadził śledztwa dotyczące m.in. słynnej "śląskiej ośmiornicy", a także w sprawie oszustw w Hucie
Częstochowa. Był wielokrotnie nagradzany za swoje osiągnięcia w walce z mafią i z przestępcami w białych kołnierzykach.
W 2005 roku zaczął współpracować ze Zbigniewem Wassermannem, który był koordynatorem służb specjalnych. Pasionek został podsekretarzem stanu w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a potem
Jarosława Kaczyńskiego i sprawował funkcję szefa gabinetu politycznego Wassermanna. W 2007 roku śląski oskarżyciel trafił do Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Powierzenie Pasionkowi nadzoru nad sprawą katastrofy TU-154 M ma pchnąć polskie śledztwo na nowe tory. O decyzji został już poinformowany prokurator generalny Andrzej Seremet (co ciekawe,
Pasionek też starał się o stanowisko prokuratora generalnego).
W Naczelnej Prokuraturze Wojskowej zapadła jeszcze jedna ważna decyzja. W przyszłym tygodniu do Rosji wyjeżdża inny doświadczony oskarżyciel. Generał Zbigniew Woźniak, zastępca Naczelnego
Prokuratora Wojskowego będzie asystował przy pracy rosyjskich prokuratorów. Z wojskowych oskarżycieli jest najbardziej dowiadczony. Startował w wyborach na prokuratora generalnego. Nadzorował
m. in. śledztwo w sprawie zbrodni wojennej w Nangar Khel.
Decyzję o powierzeniu Pasionkowi nadzoru nad śledztwem w sprawie katastrofy formalnie podjął naczelny prokurator wojskowy Krzystof Parulski. Według ustaleń "DGP" rozmowy na
ten temat toczyły się w ścisłym kierownictwie prokuratury generalnej.