Nie wiadomo, co skłoniło kobietę do porzucenia córeczki. Mundurowi nadal ją przesłuchują. Wiadomo jednak, że gdyby nie czujni sąsiedzi, którzy zaalarmowali policję, bo słyszeli płacz dziecka przez ścianę, sprawa mogłaby skończyć się tragicznie.

Nie wiadomo, jak długo maleństwo było w mieszkaniu bez opieki. Gdy je znaleziono, było odwodnione, wygłodzone, zziębnięte i brudne.

21-letnia matka może dostać zarzut narażenia dziecka na utratę zdrowia lub życia. Grozi za to pięć lat więzienia. Niewykluczone też, że sąd pozbawi ją praw rodzicielskich.