Pierwsze plamy pojawiły się na rzece jeszcze przed południem. "Po kilku godzinach zarządca rurociągu zmniejszył ciśnienie w instalacji, ale to nie przerwało wycieku" - powiedział PAP Paweł Frątczak, rzecznik komendanta głównego straży pożarnej. Olej przestał wylewać się do rzeki dopiero, kiedy zupełnie wyłączono instalację.

Cienka plama oleju ciągnie się przez całą szerokość rzeki i ma długość kilkudziesięciu kilometrów. Sięga od okolic Włocławka aż do oddalonego o 30 kilometrów Wołuszewa w pobliżu Ciechocinka. Plama przesuwa się w kierunku Torunia. Jednak Paweł Frątczak zapewnia, że miejsca poboru wody pitnej nie są zagrożone.

Nie wiadomo, co się stało. Czy rurociąg się rozszczelnił, czy może ktoś próbował ukraść z niego paliwo i przy okazji poważnie uszkodził rurę.

Część oleju udało się przechwycić na zaporze w pobliżu Nieszawy, którą strażacy ustawili po wycieku tydzień temu. "Olej znajdujący się w rzece tworzy bardzo cienką warstwę, tzw. film olejowy, który na szczęście nie stwarza dużego zagrożenia dla ryb czy ptactwa wodnego" - tłumaczył Frątczak.

To kolejny w ostatnim czasie wyciek z rurociągu między Płockiem a Nową Wsią Wielką. Tydzień temu przez nieszczelne rury do Wisły wydostało się około 40 metrów sześciennych paliwa. Strażakom udało się zebrać tylko 15 procent z tego.