Na pierwszy ogień poszło zażalenie obrony na przedłużenie aresztu dla Olgierda C. - tego, który miał wydać rozkaz ostrzelania afgańskiej wioski Nangar Khel. Sąd tłumaczył, że kapitanowi grozi bardzo wysoka kara - dożywocie. Do tego wojskowy, gdyby wyszedł na wolność, mógłby próbować wpływać na zeznania świadków albo planować ucieczkę.

Reklama

Za kratami zostaje także chorąży Andrzej O., podporucznik Łukasz B., plutonowy Tomasz B. i starsi szeregowi: Damian L. i Jacek J. Wiadomo, że zażaleniem w sprawie aresztu dla Roberta B., który ma najlżejsze zarzuty, sąd zajmie się 17 marca.

Były szef MON przed sąd

Decyzja sądu krzyżuje plany mecenasa Piotra Kruszyńskiego, który ma przygotować pozew przeciwko byłemu szefowi MON. Wojskowi poczuli się urażeni słowami Aleksandra Szczygły, który stwierdził, że "banda durniów strzelała do cywilów".

Obrońca zapowiadał, że zabierze się za pozew dopiero, kiedy Sąd Najwyższy ogłosi decyzję w sprawie skargi na przedłużenie aresztu. Liczył, że jego klienci wyjdą na wolność. "Jeśli Sąd Najwyższy utrzyma postanowienie sądu Okręgowego będzie mi trudniej, bo będę miał kontakt tylko z rodzinami" - tłumaczył.

Niech Szczygło zapłaci za "bandę durniów"

Żołnierze chcą, by sąd ukarał Szczygłę za naruszenie ich dóbr osobistych. Sprawa ma trafić do sądu w ciągu kilku tygodni.

Chodzi o lutową wypowiedź byłego szefa MON. Po rozmowie z dziennikarką TVN wyraźnie poirytowany minister rzucił: "proszę nie mówić do mnie, że ja mam jakąś odpowiedzialność za to, że banda durniów strzela do cywili".

Potem Szczygło przepraszał za swoje słowa. Ale żony żołnierzy, pytane, czy przyjmują przeprosiny, stwierdziły zgodnie: nie. Sprawa ma znaleźć finał w sądzie.

Jakiej kary będzie się domagał? Na pewno "jakiejś kwoty" na cel społeczny.

Będą się procesować zza krat

Siedmiu żołnierzy jest podejrzanych w związku z masakrą cywilów w afgańskiej wiosce Nangar Khel latem ubiegłego roku. Zginęło wtedy kilkoro Afgańczyków, w tym kobiety i dzieci. Sześciu żołnierzom prokuratura zarzuciła zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi kara od 12 lat więzienia do dożywocia. Siódmemu postawiono zarzut ataku na niebroniony obiekt cywilny - grozi mu do 25 lat więzienia.

Żołnierze trafili za kraty 13 listopada ubiegłego roku. 12 lutego sąd wojskowy przedłużył im areszt. Ich obrońcy poskarżyli się na tę decyzję do Sądu Najwyższego.