Dziennik Gazeta Prawana logo

Szkoły idą na łatwiznę

3 grudnia 2008, 19:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czy nauczyciele wysyłając dzieci z ADHD do szkół specjalnych lub skazując je na naukę w domu robią to dla ich dobra? "Nie twierdzę, że nauczanie indywidualne w domu jest zawsze rozwiązaniem nietrafionym. Jest jednak nadużywane w sytuacjach, kiedy właśnie szkoła powinna pomóc" - mówi DZIENNIKOWI Alicja Sadownik, pedagog z Uniwersytetu Gdańskiego.


Problem zaczyna się na poziomie diagnozy. Często za obciążone zespołem ADHD uznaje się dzieci, które po prostu źle się zachowują i sprawiają kłopoty w szkole. Z opowiadań pedagogów szkolnych wyłania się taki scenariusz: nauczyciel, który nie radzi sobie z uczniem, zwraca się do pedagoga. Ten z kolei z reguły dobrze zna pedagoga z poradni psychologiczno-pedagogicznej, więc prosi go, by wystawił orzeczenie o konieczności poddania ucznia nauczaniu indywidualnemu. Rodzice godzą się na to, gdy od ekspertów słyszą, że tak będzie lepiej dla dziecka.


Nie twierdzę, że nauczanie indywidualne w domu jest zawsze rozwiązaniem nietrafionym. Jest jednak nadużywane w sytuacjach, kiedy właśnie szkoła powinna pomóc. Zadaniem szkoły jest zaadoptowanie uczniów do społeczeństwa, nauczenie ich radzenia sobie z zadaniami intelektualnymi, ale i trudnymi emocjami. Diagnoza ADHD lub zalecenie nauczania indywidualnego jest stosunkowo prostą strategią. Podobnie jak wyrzucenie ze szkoły lub "dobrowolne" przeniesienie do innej placówki.


Pomóc. Najważniejsze, by nauczyciel pokazał im, w czym są dobre. Te dzieci łakną sukcesu i aprobaty, jeśli będą miały okazję osiągnąć to w szkole, poczują się w niej dobrze i zaczną się starać. Zazwyczaj jednak są nieustannie krytykowane, co nie sprzyja uczeniu się. Ale wina często leży po stronie rodziców.


Niektórzy sami wypychają dzieci do szkół specjalnych. Tam nikt im nie zawraca głowy, że dziecko się źle się uczy albo stwarza problemy. A poza tym dostają zasiłek pielęgnacyjny, około 150 złotych. Dlatego zdarza się, że matki same namawiają swoje pociechy, by udawały mniej inteligentne niż są, bo "będziemy mieli z tego pieniążki". Potem one są pozbawione marzeń. Nie powiedzą: "chcę być astronautą" czy "pilotem". Pytane, co będą robić w przyszłości, mówią: nie wiem, co będę robić wieczorem.

Alicja Sadownik jest pedagogiem, pracuje na Uniwersytecie Gdańskim

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj